Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


KOPTOWIE - TAM CZAS SIĘ ZATRZYMAŁ?

Chociaż współcześni Koptowie jeżdżą samochodami i mają telewizję satelitarną - zachowali styl życia chrześcijan pierwszych wieków. Prezentujemy wywiad z Anną Lebet - archeolog i etnolog; pracownik Muzeum Narodowego w Krakowie, która zajmuje się kulturą i sztuką Koptów oraz pisze doktorat o ikonografii na tkaninach koptyjskich, który ukazał się w 13 numerze magazynu Jezus Żyje.





Co oznacza słowo Kopt?
Jest to słowo arabskie. Tak zostali nazwani przez Arabów miejscowi chrześcijanie egipscy. Egipt w języku arabskim znaczy aigyptos. Stąd gyptos lub kyptos - Kopt. Tak więc Kopt to właściwie Egipcjanin, tyle że giaur - niewierny.

No właśnie. Od 1500 lat Kościół koptyjski żyje w świecie muzułmańskim. Islam nie należy chyba do religii szczególnie tolerancyjnych?
Egipt ma demokratyczną konstytucję. Oficjalnie więc Koptowie, tak jak inni obywatele, nie są ani dyskryminowani, ani prześladowani, są jednak traktowani gorzej. Np. rzadkie są nominacje Koptów na wysokie stanowiska państwowe. Nigdzie nie ma oczywiście takiej klauzuli w prawie.

Kiedy tam byłam [XXII 1999 roku - przyp. red.], rząd likwidował właśnie ubogą dzielnicę koptyjską w tzw. Starym Kairze. Przenoszono ją poza miasto, na wzgórza Mokatanu. Domy postawione byle jak, bardzo blisko siebie dają wrażenie, że Kair otrzymał jeszcze jedną dzielnicę slumsów.

Większość przesiedlonych trudniła się garncarstwem. Wypalanie wyrobów odbywało się według starej technologii i rząd uważał, że jest ona nie ekologiczna, co stało się pretekstem do usunięcia Koptów z miasta.

Czyli Koptowie to dyskryminowana egipska biedota?
Ależ nie. Koptowie to elita. Spośród nich rekrutują się nauczyciele, lekarze, prawnicy, filozofowie. 3/4 egipskiej inteligencji to Koptowie. Oczywiście są szykanowani, utrudnia im się awans jak tylko można, ale pomimo to wielu z nich wysokie wykształcenie. Choćby Butros Gali, były przewodniczący ONZ czy światowej sławy prof. Azis al Atija, redaktor ośmiotomowej Wielkiej Encyklopedii Koptyjskiej.

Wśród Koptów nie ma właściwie analfabetów. Już starożytne źródła podają, że wszyscy potrafili czytać, co było wyjątkowe. U Koptów znajomość pisma brała się z powszechnej wśród nich praktyki studiowania Biblii. Studiują ją zresztą do dzisiaj. Kopt nie wyjedzie z domu bez Pisma Świętego.

Żeby lepiej zrozumieć wymowę tego faktu trzeba wiedzieć, że prześladowania w Egipcie w dużej mierze polegały na zmuszaniu chrześcijan do tego, aby zdradzili miejsce ukrycia ksiąg świętych czyli Biblii. I ludzie za te księgi ginęli, byle ich tylko nie wydać na spalenie. Pismo Święte było dla nich czymś najświętszym. Nie istniał zwyczaj przechowywania Eucharystii, więc najświętsza była Ewangelia.

Czy prześladowania nadal trwają?
W środkowym Egipcie jeszcze zupełnie niedawno miały miejsce prawdziwe pogromy Koptów przez islamskich ekstremistów. Do dzisiaj te tereny są bardzo niebezpieczne. Taki Luksor [staroż. Teby - przyp. red.], gdzie trzy lata temu doszło do poważnych incydentów, cały czas jest pod kontrolą wojsk rządowych. Kiedy tam przyjedziesz, pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, są armatki wodne na każdym większym skrzyżowaniu. W mieście tym jest koptyjska dzielnica, cała otoczona zasiekami i wieżyczkami strażniczymi.

Jak to się stało, że Koptowie przetrwali?
Ten Kościół jest niezwykle żarliwy. Tam w ogóle nie ma pojęcia "chrześcijanina niepraktykującego", jak u nas. Jeżeli ktoś wierzy, to i praktykuje. Chrześcijanina traktują od razu jak brata. Nie jest ważne, czy jest katolikiem, prawosławnym czy ortodoksyjnym Koptem.

Miałyśmy kiedyś z koleżanką taką zabawną przygodę. Wybrałyśmy się z pielgrzymką do Wadiel Natrum, czyli dawnej Nitrii. W drodze spotkałyśmy Kopta, któremu - z trudem komunikując się - wytłumaczyłyśmy, że jedziemy do klasztoru św. Makarego. Żywo się zainteresował, z czego wyciągnęłyśmy wniosek, że też jest pielgrzymem. Nasz Kopt zatrzymał bagażówkę i tak zajechaliśmy na miejsce. Kiedy wysiedliśmy, podszedł z nami kawałek, pokazał, że trzeba jeszcze iść do klasztoru 3 km i... zaczął się żegnać. Pytamy - A ty nie idziesz z nami? Na co on - Ależ nie. Przyjechałem tylko, żeby wam pokazać drogę. Muszę wracać. Zrobił 20 km, żeby nam pokazać drogę!

Z Koptami pojechałabym wszędzie. To jedyni ludzie, do których mam zaufanie, bo wiem, że są chrześcijanami nie tylko z metryki.

Wracając do pytania myślę, że tajemnica ich przetrwania leży po prostu w żywej wierze.

Co przez to rozumiesz?
Nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Wielu Koptów modli się padając na twarz przed ołtarzem. Nie ma mowy o wstydzie, że niby ktoś patrzy.

Często krytykujemy hierarchów Kościoła. Tam coś takiego jest nie do pomyślenia. Inny przykład to niedziela - nie służy do robienia zakupów, ale jest w całości poświęcona Bogu. Rano idzie się na długą - około dwu i pół godzinną - liturgię, a potem życie toczy się we wspólnocie. Młodzi wspólnie czytają Pismo Święte (osobno dziewczyny i chłopcy). Starsi urządzają w tym czasie piknik. Na terenie kościelnym znajduje się zwykle hala ze stołami i ławami, gdzie ludzie siadają całymi rodzinami. Obok jest ogródek dla dzieci. Wszyscy wyciągają jedzenie i wspólnie świętują. I tak każdej niedzieli. Widziałam coś takiego akurat w Kairze. Byli i biedni i bogaci, bardzo różni. Nie było żadnych podziałów.

Chyba nie chcesz powiedzieć, że praktykują wspólnotę dóbr, jak pierwsi chrześcijanie?
Po prostu ich chrześcijaństwo ma odzwierciedlenie w życiu. Kiedy u nas ludzie dają na tacę, to liczą się z każdym groszem. Tam naturalna rzeczą jest to, że jeżeli ktoś ma więcej to daje więcej, a jak ma mało - daje mniej.

Kiedyś w kilka osób - wśród których było czterech Koptów - wynajęliśmy samochód. Jednym z nich był właściciel dużego gospodarstwa. Myśmy się targowały - każda chciała zapłacić jak najmniej - tymczasem nasz "farmer" bez słowa zapłacił dużo więcej. Zrobił to dlatego, że był z nami także ubogi chłop, który nie dał prawie nic. Widzieli się pierwszy raz. Ani jeden, ani drugi w ogóle nie pytali o cenę. Ten, który miał dużo - dał dużo, który miał mało - dał mało.

Czy aby nie idealizujesz?
Nie. Myślę, że właśnie pielęgnowanie ideałów życia chrześcijańskiego dało im te siłę przetrwania.

Kopta można łatwo rozpoznać, gdyż każdy ma wytatuowany krzyżyk po zewnętrznej stronie dłoni - blisko kciuka, albo po wewnętrznej - blisko nadgarstka. Już antyczne źródła podają, że były wypadki rozpoznania chrześcijanina po krzyżu na ręce lub czole. Byli więc pierwsi chrześcijanie, wyjątkowo bezkompromisowi.

Najciekawsze jest jednak to, że ten wypróbowany sposób rozpoznawania Koptów jest skuteczny do dzisiaj, mimo że naraża to ich na szykany ze strony muzułmańskiej większości.

Co cię u szczególnie u Koptów zaszokowało?
Może jedna rzecz jest ciekawa. Kiedy jechałam w samochodzie z Koptami - a jechaliśmy kilka godzin - cały czas szły kasety z modlitwami lub pieśniami liturgicznymi. Nie znam koptyjskiego, ale nie trudno było się zorientować, bo co chwilę pojawiały się greckie słowa Kyrios, Alleluja czy Amen. Kiedy kończyła się jedna kaseta, zastępowała ją inna. Nie słuchali niczego innego. A muszę zaznaczyć, że to byli młodzi mężczyźni.

Wiem, że trochę czasu spędziłaś także w klasztorze. Czy nie miałaś wrażenia, że tam czas się jakby zatrzymał?
I tak i nie. Zatrzymał się, gdy chodzi o ich drogę do Boga czy też z Bogiem. Mnisi są bardzo prości, wręcz ubodzy. To taki sposób na życie, bo pewnie stać by ich było, żeby jeździć samochodami. Kościoły także są proste, bez zbędnych ornamentów i dekoracji, a już szczególnie kościoły klasztorne.

Do dzisiaj w okolicach Wadiel Natrum mieszkają pustelnicy. Zresztą, to starożytna tradycja. Kiedyś cała okolica nazywała się Kelia, od słowa cela, gdyż usiana była domkami pustelników.

Z drugiej strony nie zauważyłam u nich jakiegoś programowego unikania niektórych cywilizacyjnych udogodnień. Pamiętam taką scenę. Jedzie traktor drogą, którą właściwie nic nie jeździ, bo to pustynia. Traktor podobny do naszego "Ursusa". Patrzę... a za kierownicą mnich koptyjski! W głowie mi się to nie mieściło. Oni tam często prowadzą wielkie gospodarstwa rolne, jak cystersi w średniowiecznej Europie. Sama widziałam, jak przyjechał do klasztoru ktoś tylko po to, żeby skonsultować się w kwestii upraw. Też prowadził gospodarstwo i chciał wymienić doświadczenia.

- -
Czy Kościół koptyjski ma przyszłość?
W Kościele koptyjskim jest bardzo dużo młodzieży. To rzuciło mi się w oczy od pierwszego spotkania. To wpływ rodziny, która nie hoduje, ale wychowuje. Ostatecznie najbardziej skuteczny jest osobisty przykład rodziców.

Dobrze wiedzą, w co wierzą. Kiedy u nas rozmawia się z kimś, często wychodzą braki. Oni świetnie znają nie tylko prawdy wiary, ale i swoją historię. Mają regularne katechezy z jednej strony i nieustanną katechezę w domu z drugiej. Młodzież ma swoje spotkania, wspólnie czyta i rozważa Pismo Święte, jest rozmodlona.

Widziałam kiedyś, jak w kościele przed bocznym ołtarzem jeden chłopak wygrywał rytm na tamburynie, a drugi śpiewał. Zupełnie spontanicznie i bez widocznej przyczyny.

Przychodzą i modlą się przed ołtarzem na głos wznosząc przy tym ręce. Ktoś klęknie, odda pokłon, pocałuje podstawę ołtarza, a nawet - sama widziałam - próg w kościele. Widziałam wielu młodych ludzi całujących próg w kościele.

Za to w czasie liturgii nie ma zwyczaju klękania, nawet nie ma w kościołach klęczników. To także starożytny zwyczaj. Klękali tylko niewolnicy - Dzieci Boże przed Panem stoją. Ogromna większość ludzi przystępuje do Komunii.

Tak, wierzę, że ten Kościół ma przyszłość. Ma wiarę więc ma przyszłość.

Niektórzy uważają, że Koptowie są monofizytami.*
W 1990 roku Kościół katolicki ogłosił dokument, w którym stwierdził, że Kościół koptyjski odłączył się po Soborze Chalcedońskim (451 rok p.Ch.) wyłącznie na zasadzie nieporozumienia politycznego, natomiast nie jest to kwestia dogmatyczna.

Podczas każdej Eucharystii modlą się Nicejskim Wyznaniem Wiary, które i my odmawiamy: "Bóg z Boga, Światłość ze Światłości(...) zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu". W jednym z kościołów jest krzyż z podwójnymi ramionami, co ma właśnie symbolizować dwie natury w Jezusie Chrystusie, których w żaden sposób nie da się rozdzielić.

Tak więc jedyną trudnością pozostaje kwestia zwierzchności. Ortodoksyjni Koptowie posiadają niezależnego od Rzymu patriarchę, który jest najwyższym zwierzchnikiem Kościoła.

z Anną Lebet
rozmawiał Wacław Stawowski

* Monofizytyzm - herezja wyznająca, że Jezus Chrystus miał tylko jedną naturę, zarazem boską i ludzką. Potępiono ją na Soborze Chalcedońskim w 451 roku, gdzie przyjęto, że Jezus ma dwie natury: boską i ludzką, ale nierozerwalnie związane.

Kościół Koptyjski to jeden z Kościołów obrządku wschodniego, powstały w Egipcie już I wieku. Według najstarszej tradycji Ewangelię przyniósł Egiptowi św. Marek Apostoł. Pod koniec II wieku n.e. prawie cały Egipt przyjął chrześcijaństwo, Koptowie stanowili wtedy podstawową grupę ludności. Przez wieki Kościół Koptyjski był izolowany od reszty chrześcijaństwa przez islam, którego ekspansja nastąpiła w Egipcie w VII w. Liczy obecnie ok. 11 mln wiernych (co stanowi ok. 18 % ludności Egiptu). Niewielka część wyznawców należy do Kościoła pozostającego w jedności z Rzymem. Ten starożytny Kościół po dziś dzień pozostaje niezwykle żywotny, mimo że przeżył w swojej historii niejeden dramat: od straszliwych pogromów ostatniego z rzymskich prześladowców chrześcijaństwa Domicjana poprzez czasy muzułmańskich mameluków, aż po współczesność wstrząsaną co jakiś czas aktami przemocy islamskich ekstremistów.

Anna Lebet - archeolog i etnolog;
pracownik Muzeum Narodowego w Krakowie. Zajmuje się kulturą i sztuką Koptów, pisze doktorat o ikonografii na tkaninach koptyjskich. Członek zarządu Klubu Inteligencji Katolickiej w Krakowie.
Wacław Stawowski



Autor: Piotr Dudała | 08/05/2011
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney