Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Ela Kinowska: Kiedy piątek jest w niedzielę.

Moskwa – niedziela, 11 marca 2012, czas już przestawiony w Europie o 1 godzinę, wychodzimy na niedzielny spacer, nasza ulica w tzw. dni wychodne czyli dni świąteczne jest normalnie pusta, a tu przejść nie można, samochód przy samochodzie, może znowu jakiś koncert w filharmonii, ale w środku dnia?

To chyba nie niedziela, bo na ulicach tłoczno, bank otwarty, urzędy pracują, czyżbyśmy przespali 24 godziny? A może jesteśmy świadkiem jakiegoś wielkiego eksperymentu, może Rosjanie przestawili jeden dzień do przodu zamiast jednej godziny. Przecież dziś jest niedziela. Sprawdzam na ipodzie, tak - dziś jest niedziela 11 marca.



Trzy dni temu - 8 marca - Rosja obchodziła wielkie święto narodowe tzn. dzień kobiet, w tym roku wypadł w czwartek. A potem był piątek, który wszyscy wzięli wolne, wiec wychodzi trzy dni wolnego, starczy żeby na dacze pojechać odpocząć od zgiełku stolicy. Ale niedziele trzeba odrobić, wiec niedziela stała się dniem roboczym. Obchody Dnia Kobiet zaczęły się już w ciągu dnia, piękne Panie przechadzające się z tulipanem, albo róża w ręku, i owszem, ceny kwiatów w Moskwie skoczyły dwa razy, bo przecież każda kobieta musi dostać kwiatka, tak jak nakazuje tradycja, od męża, syna, szwagra, szefa, no i jeszcze czekoladka, a dla bogatych to i nawet nowy samochód dla Pani wypada kupić, albo jakiś landszaft, a Panie musza z tej okazji być piękne więc interes w Salonach Piękności kwitnie, nawet są specjalne oferty jak np 2500 Rubli za manicure. Takie paznokietki to tylko może pozwolić sobie ładna Pani co ma białego i -fona, białe futerko z lisa, białe audi (do koloru), wysokie obcasy i kierowcę, koniecznie w czarnym garniturze (żeby się od Pani odróżniał). Taka Pani to dużo się nie nachodzi, tyle co z samochodu podejść do kafejki, GUMu1 albo CUMu2.

Bo w Moskwie jest dużo sklepów, tych tanich i drogich dla tych w białych futerkach, i dla tych w czarnych norkach, lisach i tez dla tych w walonkach, bo Moskwa przerodziła się w mekkę konsumpcji, w dobrym i złym guście, każdy tu się dobrze poczuje, i przybysz z Zachodu i ze Wschodu. Tych drugich jest tu więcej, okupują niższe eszelony społeczeństwa, zmiatając ulice, rozkuwając lód, i sprzątając w restauracjach. Jest ich dużo. Są zauważalni na ulicach ale w społeczeństwie nie.



Podział społeczny jest tu bardzo widoczny, w każdej restauracji, kawiarni, a jest ich w Moskwie bez liku, schemat jest mniej więcej taki: wchodzimy -przy drzwiach stoi smutny ochraniacz (jak się mu nie spodobasz to może Cię nie wpuścić), stoi w rozkroku, elegancko ubrany, w garniturze, patrzy się spod łba i nic nie mówi, jak przejdziemy pierwsza bramkę to powita nas sympatyczna Rosjanka, która poprowadzi nas do stolika, po czym popadamy w samopas, bo albo kelner nas zauważy albo nie, musimy być cierpliwi, zerkać w menu i się długo zastanawiać, kelner w końcu przyjdzie. Przyzwyczajenia restauracyjne zostały ze starych czasów, ceny są z nowych.

W międzyczasie, pomiędzy stolikami krzątają się Panie z byłych republik radzieckich, sprzątają podłogę, bo podłoga w nowej Moskwie musi lśnić, i naprawdę jest czysto (na ulicach tez). Ludzi ze Wschodu przybywa w niesamowitym tempie, Moskwa jest dla nich jak dla nas tym czym był kiedyś dla nas zachód, tu można zarobić, wyrwać się ze swojej biedy i poczuć wielki świat. Integracji raczej nie widać, przynajmniej na ulicy. Ale Moskwa pęka w szwach bo Moskwiczan jest już podobno ponad 12 milionów, ulice zapchane, korki od rana do wieczora, po ulicach z szybkością światła przemykają czynownicy z niebieskimi migawkami. Lepiej jechać metrem, bo metro jest sprawne , szybkie i tanie, i jak się wysiądzie na stacji “Plac rewolucji”, to można pieska z brązu pogłaskać za nos, bo to oznacza szczęście, a co znaczy szczęście w Moskwie?
Nie wiem. Może dostać kwiatka na 8-smego marca.



Na obchody 8 marca niektórzy udali się do Parku Sokolniki, piękny teren, tu car kiedyś polował i hodował swoje sokoły. W parku jest dużo rozrywek, jest ślizgawka dla tych co preferują łyżwy, można jeździć na biegówkach lub potańczyć do rosyjskiej muzyki dysko-polo na świeżym powietrzu. Taniec to wyzwolenie energii, widok jest wzruszający: starsze eleganckie Panie kołyszą się rytmicznie się w futrach w rytm rosyjskiego disco. Panowie machający damskimi torebkami im dzielnie wtórują. I tak wszyscy się bawią, śpiewają i w ogóle życie jest piękne. Niech się Świeci 8 marca!

Rosjanie uwielbiają się bawić. Żyją od prazdnika do prazdnika, niedawno było święto obrońcy ojczyzny (byłe święto armii radzieckiej), potem Maslenica, 4 marca wybory (święto, ale nie dla wszystkich), 8 marca, zaraz będą Święta Wielkanocne itd. Moskwa pulsuje, i to bez prazdnikow, to miasto żyje swoim rytmem, 24 godziny na dobę bez przerwy ludzie przewijają się po ulicach w centrum, wieczorem, rano, i popołudniu. Zawsze jest pełno ludzi na ulicy.
Wieczorem przejść nie można bo ludzie idą do teatru, na koncert, przedstawienie itp. bo kultura w Moskwie kwitnie i to widać w naszej dzielnicy, w centrum Moskwy. Tu na każdej ulicy jest teatr albo dwa i wszystkie pełne. W halach koncertowych tez pełno, gościł niedawno w Moskiewskim Konserwatorium sam Mistrz Penderecki, sala pełna, oklasków nie było końca, publiczność krzyczała BRAWO ! BRAWO! Tu się krzyczy bardzo głośno, tak gorącego przyjęcia pewnie się mistrz nie spodziewał, niestety euforia mistrza został ostudzona nazajutrz w Teatrze Bolszoj, gdzie zasiadł w Honorowej Loży, jak przystało na tak zacnego gościa, niestety został wygwizdany bo pomyliła go publiczność z szefem putinowskiej komisji wyborczej, a Moskiewska inteligencja nie lubi władzy i wyżyła się na Mistrzu, no i tak sztuka pomieszała się z polityka. A sam Penderecki padł ofiara rosyjskiej gry politycznej.

Teatr Wielki otwarto z wielkimi fanfarami w zeszłym roku po sześcioletnim remoncie, najtańszy bilet na Jezioro Łabędzie kosztuje 5,000 rubli, i kto na to sobie może pozwolić? Na pewno nie klasa robotnicza, których zarobek wynosi 20 tysiecy rubli, czy można wydać jedna czwarta swojej pensji na jeden bilet do teatru? Chyba nie. “90-te lata to były czasy” wspomina moja koleżanka, wtedy do Bolszoj chodzili ludzie którzy kochali teatr, operę, a teraz tylko bogaci, i goście zagraniczni którzy wykupują przedstawienia i przyjeżdżają specjalnie na spektakl. Z całej Europy.



Bo sam spektakl to nie wszystko, trzeba się jeszcze wyfiokować, no i w antrakcie wskoczyć do bufetu na drinka i zakąskę, ale tu nie podaje się szampana rosyjskiego i koniaku z Armenii, jak w innych teatralnych bufetach, broń Boże, teraz w Bolszoj króluje szampana i koniak francuski, I tak jak przystało na bogatych, kogo stać niech kupuje, niektórzy po antrakcie nie wracają na sale tylko kontynuują spektakl w bufecie, bo tam leci obraz na żywo w telewizorze z głównej sceny i można sączyć koniaczek. Opera czy balet ma wtedy francuski posmak.

Ktoś się mnie spytał czy Moskwa jest bezpieczna. Według mnie, w Moskwie są trzy niebezpieczeństwa: pierwsze to śnieg i lód spadający z dachu na wiosnę (teraz kawałki lodu spadają bez ostrzeżenia), trzeba mieć technikę, i chodzić po środku ulicy (ale to grozi rozjechaniem). Każde wyjście z domu jest hazardem.

Drugie niebezpieczeństwo to pusty portfel. Bo Moskwa kusi, eleganckie restauracje, piękne sklepy, gwiazdy estrady zjeżdżające z całego świata, wszystkiego skolko godno, i to wszystko, dostępne za bajońskie sumy, takie moskiewskie samoopodatkowanie.

No i to ostatnie niebezpieczeństwo, ze obsunie nam się kalendarz i piątek będzie w niedziele. Wot Moskwa.

Ela Kinowska

Ela Kinowska - urodzona w Gdyni, w 1987 roku wyemigrowała do Norwegii, a potem do Kanady. Z wykształcenia ekonomista, zajmuje się filmem i fotografia (www.elaphoto.com), obecnie mieszka w Moskwie.



Autor: Redakcja | 15/03/2012
Komentarze
#1 | lunt roman fort} dnia 12.08.2017 18:42
Without a doctor prescription nz, how much does cost per pill in canada and generic online fast delivery, can you buy safely online except pills online uk. Buying in hong kong also price without insurance canada, where can i buy over the counter and buy australia despite prices usa.
#2 | Curiousaa dnia 12.08.2017 17:28
Online usa overnight, lowest price uk and pills australia, discount australia except over the counter in south africa. Price comparison uk also ordering online, ordering canada and cost in usa despite cost ireland.
#3 | Maryla dnia 15.03.2012 21:54
#4 | Leszek dnia 15.03.2012 21:38
Bez przesadyzmu. Nie widzę żadnego związku tego felietonu z organem KC PZPR i jego zawartością. Świetny tekst pełen humoru i ciekawych obserwacji!
#5 | wspomnień czar ? dnia 15.03.2012 20:11
Dokładnie takie same artykuły zamieszczała nigdyś Trybuna Ludu, pisząc o zgniłym zachodzie. Pełne luksusów sklepy i restauracje i biedny poniewierany lud ktorego nie stać. Brakuje mi tylko czegoś o biciu murzynów. Wiekie dzięki że u NAS jest inaczej. A tej Pani to radzę niepotrzebnie nie szwendać sie po Moskwie i nie zachwycać sie byle czym, bywam tam u syna ktory prowadzi tam firmę i wiem co piszę.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney