Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Macierewicz: są dowody na wybuchy

Dwie silne eksplozje na pokładzie samolotu - na lewym skrzydle i wewnątrz kadłuba, a nie zderzenia z brzozą były przyczyną zniszczenia samolotu prezydenckiego 10 kwietnia 2010 r.

Dowodzą tego liczne przesłanki, zawarte w materiale podsumowującym dwa lata pracy zespołu kierowanego przez Antoniego Macierewicza, który powstał przy udziale przedstawicieli rodzin ofiar katastrofy i specjalistów, na podstawie wysłuchań świadków i prac zespołu, komisji Sejmu i Senatu, analiz raportów NIK, ekspertyz oraz dokumentów i oświadczeń m.in. prokuratury i Komisji Badania Wypadków Lotniczych.



W dokumencie czytamy, że zespół parlamentarny udowodnił niezgodność z prawdą najważniejszych tez rosyjskiego raportu MAK i większości ustaleń komisji Jerzego Millera dotyczących przebiegu i przyczyn katastrofy. Zwrócono uwagę szczególnie na brak badań brzozy, która miała przyczynić się do upadku samolotu.

Zespół za nieprawdziwe uznał tezy mówiące: o naciskach wywieranych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i dowódcę sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika na załogę samolotu, o obecności gen. Błasika w kokpicie, o podchodzeniu przez załogę samolotu do lądowania (wykonywano manewr odchodzenia), o złamaniu lewego skrzydła przez brzozę, o błędach pilotów mających być przyczyną katastrofy oraz o upadku samolotu w pozycji odwróconej (dotyczy to jedynie części środkowej i tylnej, a przednia upadła kołami do dołu).

Dokument powołuje się m.in. na badania trzech ekspertów. Ustalenia zespołu fizyka z University of Maryland prof. Kazimierza Nowaczyka, który badał zapisy zainstalowanych na Tu-154M urządzeń FMS (komputera pokładowego) i TAWS (systemu ostrzegania o zbliżaniu się do ziemi). Na ich podstawie ustalił trajektorię pionową Tu-154M w ostatnich sekundach lotu. Wynika z nich, że samolot nie zszedł poniżej 20 m, a katastrofa rozpoczęła się, gdy odchodził na drugi krąg. Według tych danych przyczyną katastrofy były dwa wstrząsy, po których zanikło zasilanie elektryczne i zatrzymał się komputer pokładowy.

Według ustaleń drugiego z ekspertów, kierownika Wydziału Inżynierii Cywilnej na uniwersytecie w Akron w Ohio, prof. Wiesława Biniendy, skrzydło Tu-154M nie mogło zostać złamane przez drzewo o parametrach takich jak brzoza, a zderzenie z nią powinno spowodować jedynie uszkodzenie krawędzi skrzydła. Uderzenie w brzozę nie mogło więc stać się przyczyną katastrofy i śmierci pasażerów.

Trzeci z ekspertów, dr inż. Grzegorz Szuladziński z Analytical Service Ply Ltd. w Australii za najprawdopodobniejszą przyczyną katastrofy także uznaje dwie eksplozje. Jedna miała mieć miejsce w połowie lewego skrzydła, a jej efektem miało być naruszenie więzów miedzy przednią częścią kadłuba a resztą samolotu. Druga eksplozja, wewnątrz kadłuba, spowodować miała jego zniszczenie i gwałtowne przyspieszenie pionowe w dół, czego skutkiem był rozpad kadłuba. Część przednia upadła w pozycji „normalnej”, a część główna w pozycji „odwróconej”. Zdaniem eksperta charakter zniszczeń Tu-154M wyklucza, by doszło jedynie do awaryjnego lądowania lub upadku.

Zespół podkreśla także „zaniedbania i bezprawne działania” premiera Donalda Tuska, podległych mu ministrów i organów administracji w organizowaniu wizyty prezydenta i podczas lotu do Smoleńska. Dotyczyły one m.in. zaniedbań związanych z dokonanym remontem kapitalnym Tu-154M. Zespół zarzuca także niezapewnienie prezydentowi ochrony kontrwywiadowczej podczas wizyty i przygotowań, niedopełnienie przez MSWiA oraz BOR obowiązku zorganizowania ochrony i dokonania rekonesansu lotniska oraz brak obecności funkcjonariuszy na miejscu w chwili lądowania.

W dokumencie zarzucono też rządowi Donalda Tuska, że „współdziałał z rządem rosyjskim przeciwko prezydentowi” w celu rozdzielenia rocznicowych uroczystości katyńskich, co miało przyczynić się do katastrofy. Zarzucono także współpracę MSZ ze stroną rosyjską, w celu gorszego przygotowania wizyty prezydenta, jak również zlekceważenie obowiązków m.in. przez MON i polski ataszat wojskowy w Moskwie dotyczących dostarczenia załodze Tu-154M informacji o zagrożeniu meteorologicznym.

Stronę rosyjską natomiast dokument oskarża o złamanie porozumienia polsko-rosyjskiego z 1993 r. zobowiązujących Rosjan do właściwego przygotowania lotniska i jego służb oraz zapewnienia informacji meteorologicznej. Wśród niewłaściwych działań wymieniono: niezamknięcie lotniska w Smoleńsku mimo pogarszającej się pogody, odmowę wskazania załodze Tu-154M lotniska zapasowego, polecenie sprowadzenia samolotu i wydanie zgody na lądowanie, podawanie w ostatnich sekundach lotu przez wieżę fałszywych informacji co do wysokości samolotu i odległości od osi pasa.

Wśród zaniedbań mających miejsce po katastrofie członkowie zespołu wymieniają: zgodę rządu na zaniechanie przez Rosjan ratowania ofiar, bez sprawdzenia czy ktoś nie przeżył i brak zabezpieczenia eksterytorialności wraku. Dokument zarzuca także szefowi MSZ m.in. upowszechnianie fałszywych informacji obciążających winą za katastrofę polskich pilotów. Zdaniem autorów dokumentu marszałek Sejmu Bronisław Komorowski przejął władzę nie czekając na dowody śmierci prezydenta Kaczyńskiego, co było złamaniem konstytucji. Negatywnie oceniają też przekazanie przez premiera postępowania wyjaśniającego w ręce rządu rosyjskiego, zaniechanie starań o zwrot Polsce dowodów m.in. wraku i czarnych skrzynek oraz wywierania presji na prokuraturę celem odmowy dopuszczenia do sekcji zwłok ekspertów zagranicznych.

Prokuratora Krzysztofa Parulskiego członkowie zespołu Macierewicza oskarżają m.in. o zaniechanie zabezpieczenia i zbadania miejsca katastrofy, zwłaszcza ciał ofiar. Zarzucają także stronie rosyjskiej i polskiemu rządowi utrudnianie prowadzenia polskich postępowań wyjaśniających katastrofę oraz odrzucenie pomocy w jej badaniu ze strony ekspertów z USA i Unii Europejskiej. Szef MSWiA Jerzy Miller miał - zdaniem zespołu - utrudniać prowadzenie polskich postępowań wyjaśniających, podpisując polsko-rosyjskie memorandum pozostawiające w rosyjskich rękach kluczowe dowody. Dokument zarzuca też dezinformowanie przez stronę rosyjską i rząd polski opinii publicznej w kwestii katastrofy.

Jak informuje zespół, skierował do prokuratury 20 pism o podejrzeniu popełnienia przestępstwa m.in. przez Millera, polskiego akredytowanego przy MAK Edmunda Klicha, ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i ministra obrony narodowej Bogdana Klicha, z których prokuratura 15 umorzyła lub odrzuciła, a pozostałe nadal rozpatruje. Zespół wspierał także rodziny ofiar katastrofy poprzez m.in. interweniowanie w sprawie udziału zaproszonego przez rodziny amerykańskiego specjalisty Michaela Badena w badaniu ekshumowanych ciał Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki.

źródło: www.niezalezna.pl




Autor: Redakcja | 07/04/2012
Komentarze
#1 | PAWLO dnia 10.04.2012 20:56
Z okazji II rocznicy katastrofy, życzę dużo zdrowia, szczęścia tym co twierdzą że były 2 wybuchy, tym co twierdzą że rozpylono mgłę, no i tym co twierdzą ze urosła brzoza JAMEN
#2 | PAWLO dnia 10.04.2012 20:43
W jago portkach!!!
#3 | jurek dnia 08.04.2012 16:14
Bi u l e t y n I n f o rma c y j n y Kr a j owe j S e k c j i Na u k i NS ZZ „S o l i d a r n o ś ć”
Dodatek. Nr 3-4(192-193) marzec – kwiecień 2012 r.
Grupa inicjatywna profesorów mechaniki i fizyki z całej Polski podjęła inicjatywę zorganizowania badań
naukowych mechaniki zniszczenia samolotu podchodzącego dwa lata temu do lądowania w Smoleńsku. W
tej sprawie 18 pracowników akademickich Uniwersytetu Warszawskiego napisało artykuł informujący o
tej inicjatywie z zamiarem opublikowania go w kwartalniku uniwersyteckim UW. Zostali powiadomieni,
że nie mogą w ogóle liczyć na opublikowanie tego artykułu. Co się z nami porobiło?!!!
Wobec tak nieoczekiwanej odpowiedzi, najpierw prof. Lucjan Piela zwraca się listownie do Rektora UW
prof. Katarzyny Chałasińskiej-Macukowh o stosowną zmianę decyzji, a następnie, wobec braku reakcji
rektora, autorzy artykułu występują do Senatu UW o odniesienie się do tej sprawy.
Poniżej publikujemy te dokumenty.
W dwa lata po katastrofie
prof.dr hab.Lucjan Piela (WCh), dr hab.Leszek Plaskota (WMatIM), dr Piotr Romiszowski
(WCh), prof.dr hab.Rafał Siciński (WCh), dr hab.Andrzej Sikorski (WCh), dr hab. Janusz
Stępiński (WFiz), dr hab. Leszek Z.Stolarczyk (WCh), prof.dr hab. Henryk
Woźniakowski(WMatIM), prof.dr hab. Krzysztof Woźniak (WCh), mgr Adam Chajewski (WCh),
prof.dr hab.Zbigniew Czarnocki (WCh), prof.dr hab. Edward Darżynkiewicz (WFiz), prof.dr hab.
Jan S. Jaworski (WCh), prof. dr hab. Marek K. Kalinowski (WCh), prof.dr hab. Tadeusz
M.Krygowski (WCh), prof.dr hab.Krzysztof Meissner (WFiz), dr Krzysztof Pecul (WCh),
dr hab. Marek Pękała (WCh)
Polska nauka ma obowiązki względem społeczeństwa polskiego, obowiązki, w których nikt jej nie
może wyręczyć. Bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej śledztwo prowadzono, jak powiedział były
premier p. Włodzimierz Cimoszewicz, tak jakby była to sprawa włamania do garażu na Pradze. Teraz, po
dwóch latach, ta ocena wydaje się niezasłużonym komplementem. Nie wykonano oczywistych procedur,
nie przedstawiono wyników badań kinematycznych i laboratoryjnych, unika się jak ognia konfrontacji z
wynikami niezależnych badań naukowych, za to ogłasza się domniemania, nawet bez żadnych podstaw,
licząc na naiwność lub/i brak wiedzy obywateli.
Nie ma to nic wspólnego z metodologią naukową. Nie możemy się na to zgodzić, bo to obraża nas
przede wszystkim jako uczonych - przyzwolenie na to byłoby kompromitacją polskiej nauki, obraża nas
także jako obywateli Rzeczypospolitej i Unii Europejskiej, obraża nas jako wolnych ludzi.
Uczeni z dziedziny fizyki i wielu specjalności technicznych, widząc skrajny brak profesjonalizmu
dotychczasowych postępowań, podjęli inicjatywę organizacji poprawnych metodologicznie i
wykonalnych badań naukowych nad mechaniką zniszczenia samolotu. Nie interesuje ich polityka, ani
wielka ani mała, sympatie polityczne takie czy inne, oni chcą zbadać metodami naukowymi coś, co
od polityki w ogóle nie zależy: jak z punktu widzenia praw fizyki przebiegało to zdarzenie. Tej chęci
wyświetlenia sprawy nie da się zatrzymać, także ze względu na niezwykłe możliwości dzisiejszej
techniki. Nie może być tak, że w swojej pracy możemy badać najsubtelniejsze efekty i widzieć
pojedyncze atomy, a nie jesteśmy w stanie zobaczyć i zidentyfikować mikrośladów ...farby lotniczej na
przekroju drzewa. Po prostu, zobaczmy, najstaranniej jak to możliwe, jak działały te same prawa
przyrody, które codziennie wykorzystujemy w naszych badaniach.
Nie wyobrażamy sobie uczonego, który powiedziałby, że te badania nie powinny być prowadzone. A
dlaczego nie miało by być wolno prowadzić takich badań? Każda katastrofa, jeśli jej przyczyny są
wyjaśniane, jest nie tylko tragedią, ale także lekcją i bezcennym materiałem mogącym przyczynić się
do poprawy bezpieczeństwa przyszłych lotów. Dla tych wszystkich, którzy bez badań naukowych
wiedzieli już po kilku minutach, co się stało, będzie pouczającą obserwacja, jak naprawdę wygląda
metodologia badań naukowych, zasady wnioskowania, jak następuje wyjaśnianie wątpliwości na drodze
empirycznej, itd.
Grupa inicjatywna profesorów mechaniki i fizyki z całej Polski chce zintensyfikować i skoordynować
już prowadzone kompleksowe badania naukowe i poszukuje jak najszerszego poparcia profesorów i
doktorów habilitowanych z zakresu nauk technicznych i ścisłych. To deklaratywne poparcie
kompetentnego środowiska jest potrzebne dla uzyskania finansowania badań w wyspecjalizowanych
jednostkach badawczych. Deklaracja profesorów i doktorów habilitowanych nauk ścisłych z UW (można
zgłaszać się do p. prof. Piotra Witakowskiego z AGH: ) byłaby bardzo
ważna, bo pokazywałaby, że uczeni uważają, iż zdarzenie mechaniczne trzeba badać metodami
naukowymi, a nie zostawiać ustalania praw fizyki politykom.
„Każdy ma w życiu swoje Westerplatte” – to słowa Jana Pawła II. To jest Westerplatte polskiej nauki,
także nasze własne, osobiste Westerplatte jako badaczy: czy opowiadamy się za rozwiązywaniem
problemów z dziedziny mechaniki czy chemii za pomocą badań naukowych czy prawda nas w ogóle nie
interesuje.
******* *** *******
Warszawa, dn.22.III.2012 r.
Do Senatu Uniwersytetu Warszawskiego
drogą służbową
na ręce Delegata Wydziału Chemii do Senatu p. prof. dra
hab.Grzegorza Chałasińskiego
Wysoki Senacie,
sprawa, którą pragniemy przedstawić, dotyczy samej istoty uniwersytetu: wolności wypowiedzi w
naszej społeczności. Dlatego decyzja Senatu Uniwersytetu Warszawskiego będzie miała znaczenie
podstawowe nie tylko dla UW, będzie także na pewno punktem odniesienia w przyszłych
historycznych ocenach wolności słowa w Polsce.
Grupa osiemnastu pracowników z trzech wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego (Chemii, Fizyki oraz
Matematyki, Informatyki i Mechaniki) wysłała do redakcji naszego uniwersyteckiego kwartalnika „UW”
krótki artykuł. Artykuł dotyczył inicjatywy profesorów różnych uczelni w Polsce, także naszej uczelni,
aby oderwać się od jakiejkolwiek polityki, i wielkiej i małej, i po dwóch latach zbadać mechanikę
katastrofy smoleńskiej rzetelnymi metodami fizyki. Poinformowano nas, że nie możemy w ogóle liczyć
na opublikowanie tego artykułu, gdyż „nie wpisuje się on w tematykę pisma”, która jakoby ma dotyczyć
„rozmaitych aspektów funkcjonowania Uniwersytetu i zmian w szkolnictwie wyższym”. To stwierdzenie
jest nieprawdziwe: po pierwsze, w piśmie znajdujemy artykuły spoza tej tematyki, po drugie, artykuł,
podnosząc sprawy ważkie ogólnie, dotyczy roli naszej akademickiej społeczności (która również
poniosła ofiary w tej katastrofie) wobec tych ważkich spraw, zgodnej z Misją UW.
Odmowa publikacji tego artykułu (nie otrzymaliśmy odpowiedzi Pani Rektor na nasz list – w załączniku),
i to pod tak błahym i wątpliwym pretekstem, nie może być odczytana inaczej niż jako blokada swobody
wypowiedzi na forum Uniwersytetu Warszawskiego (w tym przypadku profesorów, doktorów
habilitowanych i innych pracowników, wśród nich kilku byłych dziekanów i prodziekanów).
2 Dodatek. Wiadomośći KSN nr 3-4(192-193)
Naturalną drogą postępowania, zwłaszcza w środowisku uniwersyteckim, jest dyskusja na argumenty
(„nie argument siły, ale siła argumentów&#8221Wink. Jest oczywiste, że można się z naszymi poglądami nie
zgadzać, ale zarówno zgadzający się jak i nasi koledzy niezgadzający się z nami mają prawo do
wolności wypowiedzi w UW, to podkreśla z największą mocą oficjalny dokument uchwalony przez Senat:
Misja UW. Oto jej fragmenty:
„Uniwersytet jest wspólnotą dialogu. Wymiana poglądów, ścieranie się
argumentów, otwartość na nowe idee i pomysły wiążą się tutaj nieodłącznie z
respektowaniem odmienności i poszanowaniem godności osobistej. W ten sposób
Uniwersytet rozwija umiejętności współpracy niezależnie od różnic politycznych,
ideowych i wyznaniowych, tworzy też wzory debaty publicznej. (...)
Przyjęta przez Senat Misja Uniwersytetu Warszawskiego jest zobowiązaniem dla
wszystkich członków naszej akademickiej wspólnoty. Jest drogowskazem naszych
działań oraz podstawą programową Uniwersytetu. Do niej winny się odnosić plany
jego rozwoju oraz decyzje władz.”
Zamiast dyskusji i dialogu z Misji UW otrzymaliśmy zapis cenzury wewnątrz uniwersyteckiej. Ten
groźny precedens jest śmiertelnym zagrożeniem samej idei uniwersytetu, jest także bardzo wielkim
zagrożeniem dla całego społeczeństwa. Ten przypadek to tylko papierek lakmusowy wolności
wypowiedzi w Uniwersytecie. Jeśli taki sposób postępowania przejdzie w UW jako norma działań
właściwych, to bez żadnej wątpliwości pojawią się zagrożenia na znacznie poważniejszą skalę, być może
taką jaką znamy z przeszłości.
Bardzo prosimy Wysoki Senat o wyrażenie swojego stanowiska nie tyle w sprawie tego niezwykłego
incydentu (bo już ze względu na presję czasu skierowaliśmy publikację gdzie indziej), ale przede
wszystkim w sprawie generalnej: odrzucenia cenzury w Uniwersytecie Warszawskim jako metody
postępowania fundamentalnie niezgodnej z Misją UW.
prof.dr hab.Lucjan Piela, były dziekan Wydziału Chemii UW
dr hab.Leszek Plaskota, profesor UW, prodziekan Wydziału Matematyki, Inf. i Mech. UW
dr Piotr Romiszowski – Wydział Chemii UW
prof.dr hab.Rafał Siciński, Wydział Chemii UW
dr hab.Andrzej Sikorski – Wydział Chemii UW
dr hab. Janusz Stępiński – Wydział Fizyki UW
dr hab. Leszek Z.Stolarczyk – Wydział Chemii UW
prof.dr hab. Henryk Woźniakowski, były dziekan Wydziału Matematyki, Inf. i Mech. UW
prof.dr hab. Krzysztof Woźniak – Wydział Chemii UW
mgr Adam Chajewski – Wydział Chemii UW
prof.dr hab.Zbigniew Czarnocki, były prodziekan Wydziału Chemii UW
prof.dr hab. Edward Darżynkiewicz – Wydział Fizyki UW
prof.dr hab. Jan S. Jaworski – Wydział Chemii UW
prof. dr hab. Marek K. Kalinowski, były prodziekan Wydziału Chemii UW
prof.dr hab. Tadeusz M.Krygowski , były prodziekan Wydziału Chemii UW
prof.dr hab.Krzysztof Meissner – Wydział Fizyki UW
dr Krzysztof Pecul – Wydział Chemii UW
dr hab.Marek Pękała – Wydział Chemii UW
******* *** *******
Dodatek. Wiadomośći KSN nr 3-4(192-193) 3
Załącznik: List prof. Lucjana Pieli do Jej Magnificencji Rektor UW prof. Katarzyny Chałasińskiej-
Macukow
Warszawa, 7.III.2012 r.
Droga Kasiu,
chciałbym Cię serdecznie prosić, żebyś jeszcze raz rozważyła Twoją decyzję, co do niepublikowania naszych
artykułów w kwartalniku UW, póki sprawy stoją jeszcze w miejscu, póki jeszcze mamy do siebie przyjacielskie
uczucia, póki jeszcze możemy wszystko włożyć w tory normalności i zapomnieć, że był jakikolwiek problem.
Twoja decyzja to decyzja o ważnym charakterze ogólnym, a nie szczegółowym (dotyczącym jednego czy dwóch
artykułów):
CZY WOLNO CENZUROWAĆ W UW WYPOWIEDZI (W TYM PRZYPADKU PROFESORÓW,
DZIEKANÓW, PRODZIEKANÓW, POLSKICH NOBLISTÓW, ETC.) CZY NIE?.
Przecież to byłoby jak spoliczkowanie tych ludzi. Nasze wypowiedzi mogą Ci się nie podobać, choć, dalibóg,
chciałbym od Ciebie jako fizyka usłyszeć, z którym fragmentem naszego artykułu się nie zgadzasz. Jeśli tylko
zechcesz, możemy to spokojnie przedyskutować. Ty czy także inni mogą nie podzielać naszych stwierdzeń, ale to
jest całkiem inne zagadnienie: wtedy drogą właściwą jest polemika z nami na artykuły, nie możesz zabronić nam
wygłaszania w UW naszych poglądów. Nawet więcej, nie wolno Ci tego robić. Przecież: "Siła argumentów a nie
argument siły", to dla Ciebie nie są chyba puste słowa? W "Solidarności" walczyliśmy przecież o to, aby cenzury
nie było.
Przypomnę, co zapisano w Misji UW:
„Uniwersytet jest wspólnotą dialogu. Wymiana poglądów, ścieranie się argumentów, otwartość na nowe idee i
pomysły wiążą się tutaj nieodłącznie z respektowaniem odmienności i poszanowaniem godności osobistej. W ten
sposób Uniwersytet rozwija umiejętności współpracy niezależnie od różnic politycznych, ideowych i
wyznaniowych, tworzy też wzory debaty publicznej. (...)
Przyjęta przez Senat Misja Uniwersytetu Warszawskiego jest zobowiązaniem dla wszystkich członków naszej
akademickiej wspólnoty. Jest drogowskazem naszych działań oraz podstawą programową Uniwersytetu. Do niej
winny się odnosić plany jego rozwoju oraz decyzje władz.”
Jeśli taki sposób postępowania, który zarysowałaś, przeszedłby w UW jako norma właściwych działań, to bez
najmniejszej wątpliwości pojawią się w UW i poza UW zagrożenia na dużo poważniejszą skalę, potem i Ty
będziesz miała zakneblowane usta. Na UW patrzą oczy całej Polski. Jeśli Ty wprowadzisz cenzurę na UW, to nie
przejdzie to bez echa, będzie huk w Polsce i Europie, także sygnał dla całego życia społecznego w Polsce.
Po co masz występować w historii jako autorka cenzury? Nie bój się, Ty jesteś Rektorem tej uczelni, w uczelni
ma być swoboda wypowiedzi, a Ty jesteś najważniejszą osobą w UW na jej straży.
Mam nadzieję, że zrozumiesz wagę tego, o czym mówię, i że spokojnie wrócimy do normalności i zapomnimy o
incydencie.
Pozdrawiam Cię serdecznie,
Lucjan
„Wiadomošci KSN” Biuletyn Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”
Redaguje zespół: Anna Gołębiewska, Wojciech Pillich, Janusz Sobieszczański, Krzysztof Weiss.
Redaktor naczelny: Janusz Sobieszczański,
opracowanie językowe: Jerzy Jackl, opracowanie techniczne: Elżbieta Smorczewska.
Adres redakcji: Krajowa Sekcja Nauki NSZZ „Solidarność”, ul. Waryńskiego 12, 00-631 WARSZAWA
Nr konta: Sekretariat Nauki i Oświaty, KSN NSZZ „Solidarność"
92 1020 1068 0000 1102 0000 2733
tel/fax (0-22) 825 73 63, tel.(0-22) 234 98 78, kom. 0 603 123 438
e-mail: ; ; www.solidarnosc.o... ;
„Wiadomości KSN“ są dostępne na stronie internetowej KSN On line pod adresem: www.solidarnosc.o...
#4 | redakcjo zlituj sie dnia 08.04.2012 12:39
moderator wywal te bzdety bagażowego od agenta putina
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney