Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Milion różańców za Polskę

Gdy 1 maja Polacy będą korzystać z uroków długiego majowego weekendu, milion ludzi na drugim krańcu świata będzie się modlić za nasz kraj w modlitwie różańcowej.

Na drugim końcu świata to w tym wypadku znaczy: na Filipinach. W kraju, któremu tzw. różańcowa rewolucja przyniosła wolność od dyktatury Marcosa, prowadzona jest obecnie różańcowa krucjata w intencji pokoju na świecie. Przez 201 dni - od 10 października ubiegłego roku do 30 maja br. milion ludzi codziennie modli się za inny kraj. „Zobowiązuję się odmawiać jeden różaniec codziennie, w każdym dniu w intencji danego narodu, aż przemodlę wszystkie narody świata" – tak brzmi zobowiązanie każdego z nich. 1 maja na celowniku (czy raczej: „modlitewniku”) znajdzie się Polska.



Oto szczegóły:
Kraj: Polska (Europa), dzień 176: 1 maja 2012, tajemnice bolesne

Każdy Polak może włączyć się w modlitwę 1 maja 2012 r o godz. 12:00 (lub innej porze w miarę możliwości).

Intencje dla Polski:

Aby Polska przeciwdziałała wykorzystywaniu i handlu kobietami.
Aby rząd rozwiązał problemy sądownictwa, które jest nieefektywne i nieskuteczne.
Aby 2 miliony Polaków, mieszkających za granicą, mogły zbudować sobie nowe życie.
Aby wzrost ekonomiczny otworzył więcej miejsc pracy i podniósł poziom życia 8 milionów Polaków żyjących w biedzie.
Aby błogosławiony Jan Paweł II był dalej inspiracją dla całego świata.



Autor: Piotr Dudała | 30/04/2012
Komentarze
#1 | Janusz Maszczyk dnia 08.05.2012 12:56
W poniższym komentarzu użyłem określenia : - „……i tchną wielkim patriotyzmem”. Całkiem możliwe, że ten myślowy skrót u niektórych osób może budzić zdziwienie, gdyż w tekście Szanownego Pana Redaktora jest też mowa o modlitwie różańcowej. Dlaczego użyłem tylko określenia – „patriotyzm”. Otóż. W mojej rodzinie, podobnie jak w wielu innych polskich rodzinach, głęboki patriotyzm i umiłowanie Narodu Polskiego, i Ojczyzny, zawsze było jednoznaczne i tożsame z umiłowaniem Boga. Takie określenie jak: Bóg, Honor i Ojczyzna zawsze więc stanowiło jeden zwarty i nierozerwany monolit. Bóg zawsze więc utożsamiał się Polakom z Narodem i Ojczyną i odwrotnie Naród i Ojczyzna z Bogiem.



Przypominam sobie słowa mojego wujka kapitana i jednocześnie adiutanta Dowódcy 80 Pułku Piechoty im. Strzelców Nowogródzkich w Słonimie oraz etatowego pracownika wojskowego Wywiady II Oddziału Sztabu Generalnego WP ( więcej na ten temat patrz: www.wobiektywie2008 republika.pl - „Czy pamięta o Nich Sosnowiec”, cz. 6 ) , który wspominał po powrocie z oflagów niemieckich, że tylko głęboka wiara w sprawiedliwość i życzliwość Boga uratowała jemu i wielu innym Polakom życie. Co ciekawe ?.... Ponoć tak twierdzili nawet ci uwięzieni oficerowie WP, którzy w okresie II Rzeczypospolitej nie byli praktykującymi katolikami.

Gdzieś w latach 90. XX wieku, na jednym z przystanków tramwajowych koło sieleckich „Basenów kąpielowych” w Sosnowcu, gdy wracałem od mamy do Katowic, to całkiem przypadkowo spotkałem byłego żołnierza z Oddziału Rozpoznawczego 23 DP AK Śląskiego Okręgu. Tym przypadkowym spotkaniem byliśmy ogromnie wzruszeni.

Ten Pan wywodzący się z Jury Krakowsko – Częstochowskiej, jeszcze przedwojenny dyplomowany nauczyciel, z ukończonymi dwoma fakultetami, z matematyki i fizyki, po 1945 roku był zepchnięty na margines życia publicznego. W trakcie wzruszającej rozmowy z tym Panem przypomniałem sobie pewien przykry incydent, sprzed kilku lat. Będąc służbowo u jednego z Dyrektorów Myszkowskich Zakładów Metalurgicznych „Mystal” w Myszkowie w pewnej chwili zostałem zagadnięty przez tego Pana następującymi słowami:


-„ Panie Januszu ! Proszę podejść do okna. Ten facet co teraz idzie pieszo to jakaś zagadkowa osoba. Doskonały fachowiec, legitymuje się dwoma fakultetami, ale jest jakiś taki dziwny, wręcz paranoiczny. Czy pan sobie może to wyobrazić ! On w każdą sobotę idzie pieszo z Myszkowa do Sosnowca !”.


Spojrzałem przez okno i zdrętwiałem. Tym niby zwariowanym „facetem” był mój dobry znajomy, jeszcze kolega mojego ojca z fabryki - Huldczyńskiego. Ojciec w domu wielokrotnie wspominał o tym Panu i zawsze podkreślał jego wielkie zasługi dla Ojczyny i umiłowanie Boga. Podobno pod koniec lat 40. XX wieku, został dyscyplinarnie zwolniony z Huty „Sosnowiec”, gdy stanął w obronie biurowego krzyża zdejmowanego z jednej ze ścian ( wtedy zwolniono tez i mojego ojca). Nie mogąc znaleźć pracy i będąc samotnym, jak wielu AK-owców z tamtych zwariowanych okupacyjnych lat, popadł w nerwicę. Ponieważ przed wojną uprawiał wyczynowy sport – był bokserem. Więc tę przeklętą chorobę, dzisiaj znaną prawie każdemu ambitnemu intelektualiście, starał się leczyć wysiłkiem sportowym, a nie łykaniem środków uspakajających, czy psychotropowych.

Gwałtownie więc zareagowałem:

-„ Panie Dyrektorze ! Ten Pan, to nie jakiś tam zwariowany facet jak Pan twierdzi, ale były żołnierz z Armii Krajowej i to jeszcze z Pana okolic – Gór Bydlińskich, z Jury Krakowsko – Częstochowskiej. To nie tylko znakomity fachowiec, ale też bardzo, bardzo porządny Polak. Proszę sobie tylko wyobrazić, że będąc ateistą, gdy był jeszcze członkiem PPS- WRN i żołnierzem 23 DP AK, to po okropnościach wojny, całkowicie już zmienił swój stosunek do religii rzymsko – katolickiej. Naród i Ojczyznę utożsamiał z Bogiem i odwrotnie, a nawet stanął w obronie zdejmowanego ze ściany biurowej krzyża. Za co musiał odpokutować”.

Po tych emocjonalnie wypowiedzianych słowach i dogłębnym wyjaśnieniu sprawy, Dyrektor z „Mystalu”, nota bene mój bardzo dobry straszy wiekiem znajomy, całkowicie zmienił swój stosunek do sosnowieckiego „zwariowanego” wędrowca. Bardzo serdecznie przepraszam za emocjonalne i pełne skrótów przekazanie mojego komentarza.

Serdecznie pozdrawiam.
#2 | Janusz Maszczyk dnia 08.05.2012 12:55
W poniższym komentarzu użyłem określenia : - „……i tchną wielkim patriotyzmem”. Całkiem możliwe, że ten myślowy skrót u niektórych osób może budzić zdziwienie, gdyż w tekście Szanownego Pana Redaktora jest też mowa o modlitwie różańcowej. Dlaczego użyłem tylko określenia – „patriotyzm”. Otóż. W mojej rodzinie, podobnie jak w wielu innych polskich rodzinach, głęboki patriotyzm i umiłowanie Narodu Polskiego, i Ojczyzny, zawsze było jednoznaczne i tożsame z umiłowaniem Boga. Takie określenie jak: Bóg, Honor i Ojczyzna zawsze więc stanowiło jeden zwarty i nierozerwany monolit. Bóg zawsze więc utożsamiał się Polakom z Narodem i Ojczyną i odwrotnie Naród i Ojczyzna z Bogiem.



Przypominam sobie słowa mojego wujka kapitana i jednocześnie adiutanta Dowódcy 80 Pułku Piechoty im. Strzelców Nowogródzkich w Słonimie oraz etatowego pracownika wojskowego Wywiady II Oddziału Sztabu Generalnego WP ( więcej na ten temat patrz: www.wobiektywie2008 republika.pl - „Czy pamięta o Nich Sosnowiec”, cz. 6 ) , który wspominał po powrocie z oflagów niemieckich, że tylko głęboka wiara w sprawiedliwość i życzliwość Boga uratowała jemu i wielu innym Polakom życie. Co ciekawe ?.... Ponoć tak twierdzili nawet ci uwięzieni oficerowie WP, którzy w okresie II Rzeczypospolitej nie byli praktykującymi katolikami.

Gdzieś w latach 90. XX wieku, na jednym z przystanków tramwajowych koło sieleckich „Basenów kąpielowych” w Sosnowcu, gdy wracałem od mamy do Katowic, to całkiem przypadkowo spotkałem byłego żołnierza z Oddziału Rozpoznawczego 23 DP AK Śląskiego Okręgu. Tym przypadkowym spotkaniem byliśmy ogromnie wzruszeni.

Ten Pan wywodzący się z Jury Krakowsko – Częstochowskiej, jeszcze przedwojenny dyplomowany nauczyciel, z ukończonymi dwoma fakultetami, z matematyki i fizyki, po 1945 roku był zepchnięty na margines życia publicznego. W trakcie wzruszającej rozmowy z tym Panem przypomniałem sobie pewien przykry incydent, sprzed kilku lat. Będąc służbowo u jednego z Dyrektorów Myszkowskich Zakładów Metalurgicznych „Mystal” w Myszkowie w pewnej chwili zostałem zagadnięty przez tego Pana następującymi słowami:


-„ Panie Januszu ! Proszę podejść do okna. Ten facet co teraz idzie pieszo to jakaś zagadkowa osoba. Doskonały fachowiec, legitymuje się dwoma fakultetami, ale jest jakiś taki dziwny, wręcz paranoiczny. Czy pan sobie może to wyobrazić ! On w każdą sobotę idzie pieszo z Myszkowa do Sosnowca !”.


Spojrzałem przez okno i zdrętwiałem. Tym niby zwariowanym „facetem” był mój dobry znajomy, jeszcze kolega mojego ojca z fabryki - Huldczyńskiego. Ojciec w domu wielokrotnie wspominał o tym Panu i zawsze podkreślał jego wielkie zasługi dla Ojczyny i umiłowanie Boga. Podobno pod koniec lat 40. XX wieku, został dyscyplinarnie zwolniony z Huty „Sosnowiec”, gdy stanął w obronie biurowego krzyża zdejmowanego z jednej ze ścian ( wtedy zwolniono tez i mojego ojca). Nie mogąc znaleźć pracy i będąc samotnym, jak wielu AK-owców z tamtych zwariowanych okupacyjnych lat, popadł w nerwicę. Ponieważ przed wojną uprawiał wyczynowy sport – był bokserem. Więc tę przeklętą chorobę, dzisiaj znaną prawie każdemu ambitnemu intelektualiście, starał się leczyć wysiłkiem sportowym, a nie łykaniem środków uspakajających, czy psychotropowych.

Gwałtownie więc zareagowałem:

-„ Panie Dyrektorze ! Ten Pan, to nie jakiś tam zwariowany facet jak Pan twierdzi, ale były żołnierz z Armii Krajowej i to jeszcze z Pana okolic – Gór Bydlińskich, z Jury Krakowsko – Częstochowskiej. To nie tylko znakomity fachowiec, ale też bardzo, bardzo porządny Polak. Proszę sobie tylko wyobrazić, że będąc ateistą, gdy był jeszcze członkiem PPS- WRN i żołnierzem 23 DP AK, to po okropnościach wojny, całkowicie już zmienił swój stosunek do religii rzymsko – katolickiej. Naród i Ojczyznę utożsamiał z Bogiem i odwrotnie, a nawet stanął w obronie zdejmowanego ze ściany biurowej krzyża. Za co musiał odpokutować”.

Po tych emocjonalnie wypowiedzianych słowach i dogłębnym wyjaśnieniu sprawy, Dyrektor z „Mystalu”, nota bene mój bardzo dobry straszy wiekiem znajomy, całkowicie zmienił swój stosunek do sosnowieckiego „zwariowanego” wędrowca. Bardzo serdecznie przepraszam za emocjonalne i pełne skrótów przekazanie mojego komentarza.

Serdecznie pozdrawiam.
#3 | Janusz Maszczyk dnia 08.05.2012 10:08
Wielka szkoda, że dowcipny osobnik, ale ze strusim sercem i duszą, bojaźliwie do tego ukrywający swe imię i nazwisko, pozwala sobie jeszcze na kpiące uogólnienia. Wbrew ironicznym stwierdzeniom mego poprzednika, autor z kolei uważa, że artykuły ( nie tylko ten ) na portalu Szanownego Pana Piotra są nie tylko ciekawe, ale i pouczające, i tchną wielkim patriotyzmem. Czytam je więc z ogromna uwagą i zainteresowaniem.

Serdecznie pozdrawiam Szanownego Pana Redaktora i jego współpracowników.
#4 | !!!!!!!!!!!!! dnia 04.05.2012 15:08
Fajniutki ten portal i tyle komentarzy, a jakie merytoryczne... Brawo Panie Piotrze za zmianę wizerunku.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney