Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Droga do prawdy... - wywiad Sylwii Noskowicz z Zuzanną Kurtyką

Droga do prawdy nigdy nie jest łatwa. Zwłaszcza wtedy, gdy istnieje możliwość, iż rządzący ponoszą odpowiedzialność za dane nieszczęście. Przykładem takiej sytuacji jest Katastrofa Smoleńska i osoba Pani Zuzanny Kurtyki. Zmagania samego z sobą, jak i całym światem kosztują wiele trudu. Dlatego też warto przyjrzeć się bliżej Pani Kurtyce, która nie bacząc na nieprzyjemności uparcie dąży do odkrycia prawdy. Zwłaszcza, że w katastrofie tej straciła swego męża - Janusza Kurtykę. Kobieta ta nie boi się mówić co myśli, nie waha się otwarcie wyrazić to, co wielu Polaków od dawna podejrzewa. Jej upór i konsekwencję można wyczytać w poniższym wywiadzie.



Kandydowała Pani do senatu. Czy nie bała się Pani zarzutów o wykorzystywaniu śmierci męża do robienia kariery politycznej?

Nie bałam się tych zarzutów, a raczej byłam na nie przygotowana. Spodziewałam się, że będą one wyciągane i przygotowałam się na to psychicznie. Ale jeśli ktoś chciał i posłuchał tego, co mam do powiedzenia, szybko zrozumiał moją postawę i decyzję. Zdecydowałam się startować w wyborach do senatu, aby mieć więcej mocy, więcej narzędzi w ręku, więcej możliwości. A także, by więcej móc zrobić w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Taka funkcja dałaby mi możliwość kontrolowania, nadzorowania, a nawet rozpowszechniania i informowania o tym, jak mataczone jest śledztwo smoleńskie. Jak potraktowane i traktowane są rodziny oraz sami tragicznie zmarli. To była moja główna motywacja.

Powiedziała Pani kiedyś, że „Rząd zdradził polską rację stanu oddając śledztwo Rosjanom.”

Przede wszystkim miałam na myśli fakt, że śledztwo smoleńskie prowadzi Rosja, oczywiście za zgodą władz platformy obywatelskiej, która jest stroną w śledztwie. Co z samego założenia jest rzeczą nie dobrą. Rosjanie prowadzący śledztwo na naszych oczach niszczą główne dowody. Nie stosują się do żadnych standardów przyjętych w cywilizowanym świecie w tego typu wypadkach. Z pewnością nie są również osobami wiarygodnymi. Grzeczne godzenie się z tym i twierdzenie publicznie, że śledztwo jest prowadzone prawidłowo to niestosowność. Nie mówię już, że w sposób ukryty, lecz jawny jest prowadzone nieuczciwie. A dotyczy ono śmierci prezydenta danego/naszego państwa, to jest ewidentna zdrada stanu.

Pani hasłem była „Zdrowa polityka”. Co to oznacza?

To polityka oparta na zdrowym rozsądku, na przesłankach prowadzących do zdrowia społeczeństwa. Nie tylko w sensie dosłownym, ale i zdrowego społeczeństwa funkcjonującego w oparciu o zasady praworządnego państwa - państwa prawa. Społeczeństwa opartego na wartościach moralnych, które przez wieki zostały wypracowane przez człowieka.

Jest Pani wiceprezesem Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem. Dlaczego ten Pomnik jest taki ważny? Czym on będzie dla Pani i dla pozostałych rodzin?

Każda forma upamiętnienia tego, co wydarzyło się 10 kwietnia jest ogromnie ważna. Polityka pamięci jest rzeczą, którą powinno prowadzić każde państwo. Część rodzin była bardzo związana z pracą, działalnością oraz światem swych bliskich. Często traktujemy swoją działalność, jako kontynuację działalności tych, co zginęli 10 kwietnia. Każda forma upamiętnienia naszych bliskich jest, była i będzie dla nas bardzo ważna.

Jak Pani sądzi, skąd utrudnienia w budowie pomnika w Warszawie? Komu ten pomnik może przeszkadzać?

Myślę, że te utrudnienia pochodzą od obozu rządzącego, przeszkadza głównie tym osobom, które obecnie rządzą w Polsce.

Dlaczego?

To jest pytanie bardzo trudne, tym bardziej, że przecież jakby nie było to pod Smoleńskiem zginęli także ich koledzy. Bliscy współczłonkowie tej samej partii, osoby które działały w tych samych strukturach. Widocznie politycy ci mają na tyle słabe wyrzuty sumienia, iż przykrywają oni pamięć o swych przyjaciołach i towarzyszach. A może ja to źle interpretuję. Może dla ludzi z Platformy Obywatelskiej pamięć jako taka, pamięć narodowa, czy historyczna nie ma żadnej wartości. Może według nich należy żyć chwilą obecną, co można wnioskować po ich zachowaniu.

Sugeruje Pani nieodpowiedzialność polityków PO?

To ciężko nazwać polityką. Jeżeli ktoś pełni władzę, obejmuje stanowisko będąc odpowiedzialnym za kilkadziesiąt milionów ludzi, to na nieodpowiedzialność nie ma miejsca. Jeżeli ktoś ma przeciwny pogląd powinien ustąpić ze „stołka”, zrezygnować i odejść. Tutaj wymagana jest ciężka praca i poczucie odpowiedzialności.

A jak Pani postrzega współczesne dziennikarstwo? Jaką Pani widzi rolę mediów, które przez wielu nazywane są „czwartą władzą”?

Dziennikarstwo wygląda tragicznie. Zastanawiam się, czy tych ludzi można nazywać dziennikarzami, ponieważ nie spełniają podstawowych zasad funkcjonowania mediów - funkcjonowania dziennikarstwa w państwie demokratycznym. Media mają za zadanie kontrolować władzę we wszystkich aspektach życia społecznego i politycznego. W Polsce te media absolutnie się z tego zadania nie wywiązują. Funkcjonują tak jak media w państwach totalitarnych, które są całkowicie podporządkowane organowi rządzącemu. Nie ma tutaj miejsca na demokrację. Jest jedynie jedno wielkie mylenie pojęć.

Zainicjowała Pani utworzenie fundacji imienia Pani męża. Co to za fundacja? Czym będzie się zajmować?

Pomysł na założenie fundacji nie był mój, lecz mojego męża – Janusza. Jego marzeniem było powołanie takiej fundacji, która będzie zajmować się wydawaniem i tłumaczeniem najlepszych polskich książek historycznych na języki ogólnodostępne, takie jak angielski czy niemiecki. Akurat tak się złożyło, że tego marzenia nie był w stanie zrealizować. Jest to swego rodzaju próba kontynuacji, zastąpienia go, realizując właśnie sam pomysł założenia tej fundacji.

Co Pani sądzi o wprowadzeniu ustawy o ograniczeniu materiału w zakresie historii uczniom w szkołach podstawowych i gimnazjum?

Jest to coś z czym należy walczyć, ponieważ wbrew pozorom, tego że wygląda to dość niewinnie, niesie za sobą ogromny ładunek zła, przede wszystkim dla przyszłych pokoleń.

Skąd ta potrzeba wiedzy historycznej? Czemu ona jest taka ważna?

Nieznajomość swojej historii grozi wynarodowieniem Polaków, a jednocześnie nieznajomość historii, faktów, wydarzeń oraz informacji doprowadza do tego, że daną społecznością można bardzo łatwo manipulować. Taka społeczność bardzo łatwo kupuje to, co przedstawiają jej rządzący, ponieważ nie posiada kontrargumentów. Wynika to głównie z braku wiedzy oraz źródła skąd mogliby ją czerpać. Zło jakie niesie za sobą ta ustawa jest zatem niewymierne.

Bardzo angażuje się Pani w promowanie książek historycznych. Czym one się różnią od tych obecnych już na rynku? Co nowego wnoszą?

Książki przeze mnie promowane przeznaczone są dla pokoleń młodych Polaków. Dotyczą najnowszej historii Polski. Począwszy od „Kocham Polskę” – książki, która została wydana przez wydawnictwo Rafael, a napisana przez państwa Szarków z Krakowa. Jest to historia Polski dla uczniów szkół podstawowych. Kolejną jest „Od niepodległości do niepodległości”, czyli lata 1918-1989. książka wydana przez IPN z inicjatywy mojego męża, została przez niego wymyślona od samego początku, sprawdzona oraz przygotowana do druku. Dotyczy najnowszej historii Polski. Uważam, że ta książka powinna być podstawową lekturą dla każdego Polaka. Moim zdaniem powinna znaleźć się w każdym domu. Po pierwsze jest ona napisana bardzo przystępnie. Po drugie zawiera ogromny materiał źródłowy podany bardzo czytelnie, wręcz powiedziałabym, że z taką ogromną, przyciągającą ciekawość inwencją. A po trzecie zawiera ona takie fakty i informacje, które nigdzie w żadnym (do tej pory) podręczniku do historii, powszechnie uznawanym przez MEN, nie zostały w ogóle ujęte i Polakom przedstawione.

Niedawno pojawiła się książka Pana Sosnowskiego „Zuzanna Kurtyka – sumienie i polityka”. Co łączy Panią z tą książką? Promuje ją Pani?

Nie jest prawdą, że promuje tę książkę. W żaden sposób nie promuję siebie, nie lansuję się za pośrednictwem tej książki.

Czy nie ma Pani chwilami dość tego, tej walki o prawdę historyczną?

Nie, nie, nie. Nigdy nie miałam poczucia, że mam wszystkiego dość. Gdybym miała takie uczucie to chyba przestałabym być sobą. Zawsze miałam niepokorny charakter.

Walka o prawdę przypomina czasem walkę z wiatrakami. Czy to ma sens?

Nie. Nigdy w życiu. O prawdę niekoniecznie trzeba walczyć. Mam takie poczucie wewnętrzne, że oczywiście należy to robić, ale robię to dla siebie nie dla prawdy. Dla siebie żeby realizować się jako człowiek, po prostu żeby mieć poczucie wartości. Jeśli chodzi o tzw. szeroko pojętą prawdę to ona sama się obroni. Taka już jest natura tego zjawiska zwanego prawdą.

Liczne spotkania, wywiady, promocje, praca, dom. Jak godzi Pani to wszystko? Jak znajduje na wszystko czas?

Myślę, że możliwości człowieka są nieograniczone. Sami nie wiemy, ile jesteśmy w stanie zrobić dopóki nie zabierzemy się do roboty. Najwyraźniej jeszcze nie przekroczyłam progu swoich możliwości. Zastanawiam się kiedy do tego dojdzie, ale jeszcze mogę. Jeszcze mam siłę.

Skąd ta siła? Czy to przypadkiem nie próba łagodzenia bólu po stracie najbliższej osoby?

Być może tak. Być może jest to forma jaką sobie wymyśliłam na przetrwanie. Każdy prawdopodobnie taką tragedię przeżywa po swojemu. Niektórzy zamykają się w sobie, mają głęboką depresję, inni starają się zapomnieć. Ja nie staram się zapomnieć. Wręcz przeciwnie, dopóki tchu mi starczy, będę przypominać wszystkim kim był mój mąż, co i jak zrobił dla Polski.

A ma Pani czas tylko dla siebie? Czas tylko dla Pani przyjemności?

Tak, oczywiście że mam. Nie mam go co prawda dużo, ale ja też nie mam zbyt dużych potrzeb w tym kierunku. Bardzo często wystarcza czas dla mnie typu; tylko ja i książka. To sobie bardzo cenię. Mam wrażenie, że przestając czytać książki przestałabym istnieć. I o to walczę w tym całym natłoku obowiązków i owszem potrafię to wywalczyć.

Z całego serca życzę Pani tej siły i wytrwałości.

Dziękuję bardzo.

/Sylwia Noskowicz/

źródło; http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=2791



Autor: Piotr Dudała | 24/11/2012
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney