Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Czesław Ryszka: DALEKO I BLISKO POLITYKI. Czesław Ryszka: DALEKO I BLISKO POLITYKI. Kilka myśli z nauczania Prymasa II Rzeczypospolitej!

Wystąpienie w Sejmiku Województwa Śląskiego podczas uroczystej sesji, 21 X 2013 r., poświęconej osobie kard. Augusta Hlonda

Dobiega powoli końca Rok Prymasa Augusta Hlonda, ogłoszony przez Sejmik Województwa Śląskiego z okazji powołania w 1922 r. ks. Augusta Hlonda na pierwszego administratora apostolskiego Górnego Śląska. 22 października przypada również 65.rocznica śmierci „Wielkiego Prymasa II Rzeczypospolitej” – jak nazwał kardynała Hlonda Jan Paweł II.



W tym kontekście dobrze będzie przypomnieć opinię Eugeniusza Jarra, profesora filozofii prawa w Oxfordzie, który w książce: „Nauka społeczna kardynała A. Hlonda” napisał, że do grona wydanych przez Polskę ludzi w skali światowej należy zaliczyć trzech hierarchów: arcybiskupów gnieźnieńskich Mikołaja Trąbę i Jana Łaskiego, kard. Stanisława Hozjusza, biskupa warmińskiego i legata papieskiego na Soborze Trydenckim, oraz – tu prof. Jarra pisze tak: „Zastój kulturalny wieków XVII i XVIII oraz rozbiory sprawiły, że Polska cztery wieki musiała czekać na kapłana, którego głos mógł równym tamtych trzech rozlegać się echem. Był nim prymas, kardynał Hlond”.
Wydawałoby się, że takiej ocenie wybitnego profesora należałoby w minionych latach tylko przyklasnąć. Niestety, w „Śląskim Słowniku Biograficznym” wydawanym w latach 1977-1981, nie umieszczono w ogóle nazwiska kard. Augusta Hlonda. Co więcej, lata milczenia czy wręcz opluwania Prymasa w czasach Polski Ludowej sprawiły, że do dzisiaj funkcjonuje propagandowy zarzut, jakoby uciekł on z kraju w 1939 r. Prawdą jest, że wraz z rządem opuścił kraj, jednak gdyby tego nie uczynił, zostałby z pewnością przez Niemców rozstrzelany lub zesłany do Dachau za swoje narodowe, polskie poglądy, głoszone z mocą i jednoznacznie.
Dla wyjaśnienia dodam: Prymas był jedynym hierarchą w okupowanych przez Niemców krajach, który nie poszedł na współpracę z okupantem, co więcej, rozgłaszał na cały świat o zbrodniach wojennych i wszelkich niegodziwościach, dokonywanych przez Niemców w Polsce podczas II wojny światowej. A kiedy w styczniu 1944 r. dopadło go Gestapo i chciano go zmusić do współpracy, do wspólnego wystąpienia z Niemcami przeciw zbrodniom sowieckim (Prymas wiedział już o Katyniu), odpowiedział: „Pod tą sutanną nie znajdziecie polskiego Quislinga”.
Władze Polski Ludowej uważały Prymasa Hlonda za wroga nowego ustroju, a mówiąc kolokwialnie, powinny go dosłownie „nosić na rękach” za ustanowienie organizacji kościelnej na Ziemiach Zachodnich i Północnych. To był największy dowód jego patriotyzmu i umiłowania ojczyzny. Dekret o powołaniu polskiej administracji na tzw. ziemiach odzyskanych naraził Prymasa Hlonda na atak środowisk niemieckich, które oskarżyły go o współpracę z władzami komunistycznymi! Także Stolica Apostolska dopatrzyła się w usunięciu biskupów niemieckich i mianowaniu na ich miejsce polskich administratorów, przekroczenia przez Prymasa Hlonda danych mu specjalnych uprawnień.
Cóż, jak traktowano prawdziwych patriotów w tym czasie, mówią ściany więzień i znajdujące się wokół nich zbiorowe mogiły. Także śmierć Prymasa Augusta Hlonda okrywa wielka tajemnica. Będąc silnym, zdrowym mężczyzną, w wieku 67 lat, 14 października 1948 r. został poddany zabiegowi usunięcia wyrostka robaczkowego. Operacja udała się. Tydzień później zmarł na zapalenie otrzewnej. Należałoby zapytać: nie było dla Prymasa Polski odpowiedniej ilości antybiotyków? A jeśli je otrzymał, to w takim razie na jaką chorobę zmarł Kardynał?
Kiedy jestem w Mysłowicach, staram się podejść do pomnika Wielkiego Prymasa. Stoi na centralnym Placu Wolności. Prymas spogląda w stronę Przemszy, rzeki, która w dziejach regionu odegrała niebagatelną rolę. Tutaj łączyły się granice trzech państw zaborczych: pruskiego, rosyjskiego i austriackiego. Niegdyś za rzeką była Polska. W tym zapatrzeniu Kardynała tkwi wyzwanie, przed jakim stanął w swojej biskupiej i prymasowskiej posłudze, streszczającej się w dewizie ks. Jana Bosko: „Da mihi animas, caetera tolle” (Daj mi dusze, resztę zabierz). W tej dewizie był cały Prymas: oddany sprawom zbawienia człowieka, wierny Stolicy Apostolskiej, sługa ojczyzny.

Bogate życie

Wspomniałem, że Prymas nie dożył sędziwego wieku, ale w jakiż zmiennych i bogatych żył czasach! Dzieciństwo i wczesną młodość (lata 1881-1893) spędził na Górnym Śląsku, należącym wówczas od 100 lat do Prus. W Mysłowicach kontynuował krótko naukę w pruskim gimnazjum, by potem 7 lat kształcić się u Salezjanów we Włoszech (dodam: mając 19 lat obronił doktorat z filozofii na uniwersytecie gregoriańskim w Rzymie). Z kolei w latach 1900-1909, już jako salezjanin, pracował lub kierował salezjańskimi zakładami w Oświęcimiu, Krakowie i Przemyślu. Następnie przez kolejnych 13 lat przebywał w Wiedniu, pełniąc m.in. ważną funkcję prowincjała rozległej salezjańskiej inspektorii austriacko – bawarsko - węgierskiej. Potem, po ostatecznym ustaleniu granic II Rzeczypospolitej został w październiku 1922 r. mianowany przez papieża Piusa XI administratorem apostolskim polskiej części Górnego Śląska, a z końcem 1926 r. - jej pierwszym biskupem. Niespełna pół roku później został arcybiskupem metropolitą gnieźnieńsko-poznańskim i Prymasem Polski oraz w 1927 r. - kardynałem.
Skąd tak szybki awans na wysokie kościelne urzędy? Jak się uważa, papież Pius XI, Achilles Ratti, będąc kilka lat wcześniej komisarzem plebiscytowym na Śląsku, a później nuncjuszem papieskim w Warszawie, zatrzymywał się w drodze do Warszawy w Wiedniu, u ks. prowincjała Augusta Hlonda. Podczas tych spotkań i rozmów poznał przyszły papież osobisty urok polskiego kapłana, jego wierność Stolicy Apostolskiej, a także miłość do Polski. Stąd powołując w 1926 r. katowickiego biskupa Augusta Hlonda na arcybiskupstwo poznańskie i gnieźnieńskie, a zarazem urząd prymasa Polski, papież Pius XI wiedział doskonale, co chciał osiągnąć. Gdy nominat dziękował papieżowi za swój wybór, ten miał oświadczyć: „Mianuję syna ziemi śląskiej na prastary stolec biskupi, czym pragnę dać dowód, jak bardzo zależy mi na jedności Polski, by Polska była jedna”. Nic dodać, nic ująć. Pius XI dobrze poznał historię Polski, a zwłaszcza ciemną noc rozbiorów. Był jedynym dyplomatą zagranicznym, który pozostał w Warszawie podczas wojny z bolszewikami w 1920 r. Znał dobrze historię Polski jako przedmurza chrześcijaństwa, orientował się doskonale, jakie znaczenie miała bitwa warszawska nazwana „cudem nad Wisłą”. Zależało mu bardzo, aby państwo polskie było silne i zjednoczone wokół Kościoła.

Istotne nauczanie

Pośród niezwykle aktywnej działalności Prymasa Augusta Hlonda, na którą składało się zarządzanie metropoliami poznańską i gnieźnieńską, organizowanie konferencji episkopatu Polski, koronacje maryjnych obrazów i figur, uczestniczenie w Kongresach Eucharystycznych w kraju i zagranicą, troska o duszpasterstwo Polonii, zwołanie I Polskiego Synodu Plenarnego na Jasnej Górze…, znaczące były jego odezwy oraz listy pasterskie, w których podejmował najistotniejsze problemy społeczne, konfrontując je z nauczaniem Kościoła. Zwrócę uwagę na trzy najważniejsze, moim zdaniem, wypowiedzi pasterskie, w których Prymas odniósł się do ówczesnych zagrożeń – jakże aktualnych i dzisiaj.
W pierwszym z listów, zatytułowanym „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”, z 1 marca 1932 r., Ksiądz Prymas krytycznie odniósł się do prądów ateistycznych w Europie, nazywając walkę z Bogiem gwałtownym zmierzchem epoki, której ducha zatruto. Przedstawił tę walkę w symbolicznym obrazie Męki Pańskiej. Pisze: „Ponawia się widowisko Męki Pańskiej. Rośnie nienawiść wrogów Chrystusowych. Zwalczają Jego naukę, podają w pogardę Jego prawo, burzą Jego świątynię, zniesławiają i gnębią Jego Kościół, «fałszywie oskarżają go o wiele rzeczy» (Mk 15, 3), o podburzanie narodów, o buntowanie przeciw zwierzchności świeckiej, o ukryte zamiary zagarnięcia władzy państwowej (…)”.
I dalej Ksiądz Prymas w tym opisie wskazuje na uderzające podobieństwo atakowanego Kościoła do umęczonego, odrzuconego i opuszczonego Chrystusa. Pisze o ludziach, którzy z radością upatrują chwili, w której przepaść mają wiara, zasady moralne, prawo przyrodzone, objawienie, chrześcijaństwo i sam Kościół. Przyszłe czasy mają już należeć do człowieka wyzwolonego od Stwórcy. Prymas wskazywał, że takie cele mają bolszewicy, wolnomyśliciele, racjonaliści, wolnomularze, wyznawcy ateistycznego materializmu, bezwyznaniowcy. „Tę chwilę – pisze - gotuje laicyzm, który już dziś z wszystkich dziedzin życia zdziera znamiona i ślady religijne. Do tego zmierzają te filozofie i teorie, które ani w dziedzinie społecznej, ani w życiu publicznym nie uznają powagi prawa bożego. Nad tym już dziś pracują szerzyciele zepsucia i bezwstydu, niszczyciele rodziny, sekty, wrogowie Kościoła”.
A ratunek? – pyta Prymas. Tylko w katolicyzmie. „Przy rozpływaniu się autorytetów, nawet religijnych – pisze Prymas - tylko katolicyzm zachował pełną świadomość swego powołania. Na nim spoczął cały ciężar obrony prawa przyrodzonego, przyrodzonych praw jednostki i rodziny”. Prymas konkluduje, że „tylko katolicyzm dźwiga jeszcze ludy na wyżyny zasad bożych”, dlatego „oczy świata zwracają się ku Opoce Piotrowej, o której katolicy i niekatolicy wiedzą, że się w potopie zła nie pogrąży”. Stąd rolą Kościoła i katolików ma być wyprowadzenie ludzkości do nowej ery, owianej duchem bożym. Kardynał kończył słowami: „Nie możemy o tym wątpić, ale nie możemy też daremnie na to liczyć, jakoby się to stać miało jakimś cudem bożym”.
W drugim z listów, „O chrześcijańskie zasady życia państwowego”, z 23 kwietnia 1932 r., Prymas zawarł pozytywny wykład chrześcijańskiej nauki o państwie, stosunku państwa do jednostki, do rodziny, do ogółu obywateli i do Kościoła. Zostały w nim uwzględnione również obowiązki katolików wobec państwa oraz stanowisko Kościoła wobec stronnictw politycznych. List wzbudził ogromne zainteresowanie, w kraju przyrównywano go do encyklik papieskich, tłumaczono na języki europejskie, stawiano jako wzór wzajemnych relacji Kościoła i państwa.
Co w nim było? Otóż Prymas Hlond rozważał w nim kolejno pochodzenie państwa i władzy państwowej, stosunek państwa do Boga, źródła i normy etyki państwowej, suwerenność państwa i granice jego władzy, stosunek państwa do jednostki i ogółu obywateli, relacje państwa i rodziny oraz stosunek do innych państw. Mocno podkreślał, iż „należy się wystrzegać utożsamiania pewnych kierunków i interesów partyjnych z Kościołem, nadużywania jego powagi do celów partyjnych, wyborczych i do wciągania go do sporów na korzyść tego lub owego odłamu politycznego. Byłoby to bardzo szkodliwym wypaczeniem jego misji”.
Prymas nauczał, że „Kościół nie pozostaje na usługach stronnictw politycznych, z nikim w związek polityczny nie wchodzi i zostawia katolikom swobodę należenia do stronnictw, które nie są sprzeczne z etyką katolicką”.
Zwracał uwagę, że decyzje władzy państwowej nie mogą być sprzeczne z prawem Bożym, ponieważ zadaniem i celem władzy jest służba dobru wspólnemu, dobru całego społeczeństwa i każdego poszczególnego człowieka. Pisał: „Nie wolno rządzić przeciw interesom Państwa. Nie wolno się kierować władczymi kaprysami ze szkodą dla dobra kraju. Nie wolno sprawy Państwa utożsamiać z własną korzyścią lub z korzyściami pewnej grupy obywateli”. Dobro człowieka i społeczeństwa stanowi główne ograniczenie każdej władzy – „państwo jest dla obywateli, a nie obywatele dla państwa”.
Prymas przestrzegał przed wybujałym liberalizmem, który zapanował w Polsce, prowadząc do rozbicia politycznego, waśni i walk partyjnych, częstej zmiany rządów, prywaty i samowoli możnych w życiu społecznym i politycznym. Bardzo mocno podkreślał tezę, że państwo powinno mieć charakter chrześcijański. List wzywał też katolików do czynnego udziału w życiu publicznym i do działalności politycznej.
Osobny fragment poświęcił Prymas na ukazanie wzajemnych relacji między państwem a rodziną, stwierdzając, że władza państwowa „nie tylko nie powinna w niczym osłabiać życia i zdrowia rodziny, ale raczej udzielać jej powinna szczególnej opieki”. Rodzina natomiast „powinna wpajać w dzieci troskę o sprawy państwowe, szacunek dla władzy państwowej, posłuszeństwo dla jej praw i zarządzeń, zdrowe poczucie obywatelskie i ukochanie ojczyzny”.
W trzecim ważnym liście pasterskim, zatytułowanym „O katolickie zasady moralne”, z 29 lutego 1936 r., Prymas przedstawił zasady etyki katolickiej, zwracając uwagę, że chrześcijanin powinien przestrzegać Dekalogu i postępować tak, jak mu sumienie nakazuje. Kościół zaś powinien budzić sumienia, upominać błądzących i stać na straży prawa moralnego. Prymas poddał krytyce różne formy pseudoetyki, którymi niektórzy usiłują zastąpić jedyną w pełnym tego słowa znaczeniu etykę katolicką.
Prymas przypominał, że kiedy w ustroju państwa nie ma prawa Bożego, wówczas szerzą się ateizm, upadek etyczny i niezgoda społeczna, a „pod płaszczykiem równości
i dobra publicznego uprawia się egoizm osobisty i partyjny”, który rozsadza społeczeństwo. Bezrobotnych uznawał za „niewinne ofiary cudzych grzechów społecznych i fałszywych ustrojów socjalnych”. Był przekonany, że pomoc dla bezrobotnych to nie akt łaski, „czy jałmużna odczepna”, ale to jest zadanie dla całego narodu, dla wszystkich elit i warstw społecznych, poczynając od rządzących. Przypominał, że „nie będzie poprawy, dopóki interes osobisty i partyjny będzie ponad dobrem narodu...”.
Kończąc, należy powiedzieć, że Prymas wobec każdej świeckiej władzy kierował się zasadą współmyślenia z Kościołem i z narodem, co pozwalało mu trwać przy Stolicy Apostolskiej, nieugięcie bronić praw Bożych i praw Kościoła, niezależnie od zmiennych kierunków polityki. A także służyć swojej ojczyźnie, co dobrze oddają jego słowa, wypowiedziane na łożu śmierci: „Zawsze pracowałem dla Kościoła Świętego, dla rozszerzenia Królestwa Bożego, dla Polski, dla dobra Narodu Polskiego”. Zapewniał: „Zawsze kochałem Polskę i będę się w niebie za nią modlił”.



Autor: Redakcja | 21/10/2013
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney