Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Czesław Ryszka: Męczeństwo chrześcijan nie wzbudza ogólnoświatowego oburzenia PALENIE ŻYWCEM, OBCINANIE USZU, NABIJANIE NA PAL

29 kwietnia br. obchodzono w Dachau 70. rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego, w którym Niemcy zamordowali blisko 1000 polskich duchownych. Nie są to jedyne takie straty - ogółem w czasie II wojny światowej śmierć poniosło 6 polskich biskupów, 1863 kapłanów, 63 kleryków diecezjalnych, 289 zakonników, 86 kleryków zakonnych, 205 braci oraz 289 zakonnic - ogółem aż 2801 osób. Stanowili oni 28% ówczesnego duchowieństwa polskiego. Mszy św. rocznicowej, odprawianej w Kaplicy Śmiertelnego Lęku Chrystusa, znajdującej się na terenie byłego obozu Dachau, przewodniczył kard. Reinhard Marx, arcybiskup Monachium. Koncelebrowało 40 biskupów z Polski oraz 600 kapłanów. O ofierze polskich kapłanów niemiecki kardynał powiedział w homilii: „Dziękujemy Bogu za dar pojednania, który nasze narody w ostatnich dekadach otrzymały. Właśnie my, jako polscy i niemieccy katolicy, mamy szczególne powołanie, misję, owo doświadczenie cierpienia, okropności i przebaczenia wnieść we współczesną historię Europy”.



Kardynał Christoph Schónborn z Wiednia otwierając 9 listopada 2013 r. sympozjum na Uniwersytecie Wiedeńskim, poświęcone męczennikom Kościołów wschodnich i świadectwu ich wiary w czasach komunizmu (1917-1989), powiedział, że wiek XX był stuleciem męczenników chrześcijańskich. W żadnym innym okresie nie było tak wielu męczenników, począwszy od rzezi Ormian w cesarstwie osmańskim w 1915 r. Z przywołanych przez metropolitę Wiednia danych statystycznych wynika, że w ciągu dwóch tysiącleci za wiarę zabitych zostało około 70 min chrześcijan, z których aż 45,5 min (65%) stanowią męczennicy XX w. Problemem zajęła się specjalnie powołana w Watykanie Komisja ds. Nowych Męczenników, która zbiera o nich świadectwa.

Bezbożne ideologie

Dlaczego wiek XX, nazwany wiekiem praw człowieka i demokracji, stał się wiekiem największego w historii ludobójstwa chrześcijan? Szukając odpowiedzi, należy sięgnąć do historii wieku XIX, w którym intelektualiści wmówili wszystkim, że „dojrzałej” ludzkości nie będzie potrzebna religia. Nowożytny tzw. humanizm miał zastąpić Boga, stąd na początku XX w. niemiecki filozof Max Weber stwierdził, że w świecie zachodnim religia może przetrwać jedynie w życiu prywatnym. Układając historię świata bez Boga, doprowadzono do rewolucji w Rosji, powstania trzech systemów totalitarnych, wybuchu dwóch wojen światowych.
Komunizm, narodowy socjalizm oraz faszyzm - trzy ateistyczne ideologie miały zastąpić ludzkości Bożą transcendencję. Lenin w marcu 1922 r. pisał: Nadszedł czas, że w rejonach, gdzie panuje głód, ludzie żywią się ludzkim mięsem, zaś ulice zastane są setkami, jeśli nie tysiącami trupów. Nadszedł czas, kiedy wreszcie możemy - i dlatego musimy - przystąpić do konfiskaty dóbr Kościoła z najdzikszą i najbardziej bezlitosną energią (...); musimy wypowiedzieć zdecydowaną i bezpardonową walkę reakcyjnemu klerowi, pokonując jego opór z brutalnością, której wspomnienie pozostanie w pamięci na dziesiątki lat.
Komuniści od słów szybko przeszli do czynów - według niepełnych obliczeń zamordowali ponad 100 min ludzi. Dla porównania, powszechnie potępiany rosyjski carat wymordował w latach 1825-1917 z powodów politycznych ok. 6,5 tys. osób (tyle wyroków śmierci wykonano). Także podczas wojny domowej w Hiszpanii były przypadki - o czym pisze np. Vittorio Messori - takie jak „proboszcza z Navalmoral, którego poddano tym samym torturom, co Jezusa, począwszy od biczowania, poprzez nałożenie cierniowej korony, aż po przybicie do krzyża (torturowany zachował się także jak Jezus, błogosławiąc i przebaczając znęcającej się nad nim anarchokomunistycznej bojówce). Niektórych duchownych zamykano w klatkach, gdzie trzyma się bojowe byki, a na koniec obcinano im uszy, jak zwierzętom. Byli też księża i zakonnice setkami paleni żywcem”.
Komuniści w Albanii również torturowali i mordowali księży najróżniejszymi metodami, o czym pisze Antonio Socci w książce „Mroki nienawiści”: „Poddawani wstrząsom elektrycznym, musieli chodzić boso po rozżarzonych metalowych płytach lub byli zanurzani głową w dół w beczkach z lodowatą wodą. Usta napełniano im solą, byli zmuszani do połykania leków uszkadzających system nerwowy. Jezuita Gjon Karma został pochowany żywcem w trumnie. Franciszkanin Frano Kiri był przywiązany do trupa tak długo, aż zwłoki poczęły się rozkładać. Innych wieszano, ścinano im głowy lub topiono w bagnie”. W rezydencji Patriarchatu Rumuńskiego w Bukareszcie znajduje się pomieszczenie, w którym w 1948 r. na rozkaz władz komunistycznych zgromadzono wszystkich 12 tamtejszych biskupów greckokatolickich. Musieli odpowiedzieć na pytanie, czy przejdą do Kościoła prawosławnego, czy wolą pójść do więzienia? Wszyscy jednogłośnie wybrali więzienie.
Za wiarę cierpiał też św. Jan Paweł II, postrzelony 13 maja 1981 r. przez islamskiego zamachowca.

I was prześladować będą... (J 15,20)

Św. Paweł w drugim liście do Tymoteusza nie ukrywał przed swym uczniem, co czeka wyznawców Chrystusa: „Wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania. Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i innych w błąd wprowadzając” (2 Tm 3,12). Apostoł Narodów dał do zrozumienia, że prześladowanie i śmierć Jezusa staną się udziałem Jego uczniów. Innymi słowy ci, którzy chcą być świadkami Zbawiciela, narażają się na prześladowanie i męczeństwo.
Nawiązał do tych słów Jan Paweł II, beatyfikując 1 października 1989 r. męczenników hiszpańskich, dosłownie całe seminarium duchowne - 26 księży i seminarzystów z zakonu pasjonistów, którzy zginęli śmiercią męczeńską w Hiszpanii w 1936 r. Powiedział m.in., że martyrologia współczesnego Kościoła jest przejawem największych prześladowań chrześcijan w historii. Podobnie w Bydgoszczy (7 czerwca 1999), wspominając czasy rzymskich prześladowań pierwszych chrześcijan, Papież podkreślił, że XX stulecie zapisało na swych kartach jeszcze większą martyrologię, a męczennicy katakumb i amfiteatrów XX w., gdziekolwiek się one znajdowały, pokazali wielkość człowieka. Wynosząc zaś na ołtarze 25 męczenników, ofiary prześladowań z początku XX w. w Meksyku, Jan Paweł II powiedział 21 maja 2000 r. na Placu św. Piotra, że istotą tych kanonizacji jest obudzenie w każdym wierzącym autentycznego pragnienia świętości. Wśród wyniesionych na ołtarze był o. Miguel Pro, jezuita, zastrzelony przez pluton egzekucyjny 23 listopada 1927 r.
Na początku kwietnia tego roku bojownicy z ugrupowania Al-Szabab dokonali zamachu terrorystycznego, najcięższego od lat w Kenii, na uniwersytecie w Garissie, w którym zginęło co najmniej 170 osób, a 80 zostało rannych. Świadkowie zeznali, że terroryści świadomie wybierali ofiary wśród studentów chrześcijańskich.
Obecnie w ponad 70 krajach na naszym globie - czyli w co trzecim! - wyznawcy Chrystusa cierpią ucisk i dają świadectwo wiary aż do ofiary życia. Według danych Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów na świecie prześladowanych jest 200 min chrześcijan oraz aż 400 min dyskryminowanych z powodu swej wiary. Dzieje się tak w krajach rządzonych przez ateistów (Chiny, Wietnam, Kuba, Laos, Północna Korea) lub przez fundamentalistów religijnych, głównie muzułmańskich (Sudan, Nigeria, Pakistan, Egipt, Indonezja, Arabia Saudyjska) oraz hinduistycznych (Indie).
Szacuje się, że codziennie ginie średnio 438 chrześcijan. A więc co 3 minuty mordowany jest wyznawca Chrystusa! Do tego trzeba doliczyć wiele tysięcy torturowanych psychicznie oraz fizycznie, zgwałconych, wyrzuconych z własnych domów, osieroconych, pozbawionych życiowego dorobku, okaleczonych. Świat oszalałby w proteście, gdyby opisane tu wydarzenia były czynami katolików, a ofiarami byli muzułmanie albo żydzi... Ale katolik - lub ogólnie chrześcijanin - wydaje się jako ofiara czymś niemal naturalnym.
Podajmy jeszcze kilka przykładów. Podczas publicznej egzekucji 3 listopada 2013 r. stracono w Korei Północnej ok. 80 osób, wśród których większość stanowili chrześcijanie. Kilka miesięcy potem Kim Dzong Un kazał zgładzić kilkunastu artystów za posiadanie Pisma Świętego i rzekome szerzenie pornografii. W Afryce najtrudniejszą sytuację chrześcijanie mają w tych krajach, w których działa muzułmańska sekta Boko Haram. Jej bojownicy wchodzą po prostu do szkół i klas, gdzie przebywają chrześcijańscy uczniowie, i oddają w ich kierunku serie z karabinów. Uzasadniają to stwierdzeniem, że edukacja jest złem dla islamu. Podczas nabożeństw regularnie bombardowane są kościoły - giną wtedy całe rodziny.
Okrutnym przykładem zabijania chrześcijan jest sytuacja w Syrii. Przed obecną wojną był to najbardziej bezpieczny kraj na Bliskim Wschodzie. W ciągu 2 lat działań zbrojnych zginęło już 120 tys. ludzi. Chrześcijanie, całkowicie bezstronni w tym strasznym konflikcie, zostali także jego ofiarami: 450 tys. uszło do sąsiednich krajów, 3 min dzieci nadal przeżywają tragedię, 3 tys. szkół zostało zbombardowanych, 60 kościołów zniszczonych lub splądrowanych, w tym starożytne miejsca chrześcijańskie Maalula czy Sadad, 25 parafii zostało całkowicie wyludnionych, nie ma w nich ani księży, ani wiernych. Zniszczone są ponadto fabryki, domy, sklepy, nie działają instytucje. W Jabrud islamiści nałożyli na chrześcijan haracz - miesięcznie muszą płacić 35 tys. dolarów, aby móc przeżyć. W Syrii odnotowano 215 męczenników, których zamordowano, bo odmówili wyrzeczenia się wiary w Chrystusa i przejścia na islam.
Kiedy słyszymy o tak wielkich liczbach ofiar, wydają nam się one abstrakcyjne, tracimy sprzed oczu ich pojedynczy, tragiczny wymiar. Któż bowiem byłby w stanie opisać poszczególne zbrodnie, oddać choćby po części przerażenie chrześcijańskich wieśniaków z Bangladeszu, Pakistanu czy Turcji, widzących swoje dwunasto- czy trzynastoletnie córki porywane spod drzwi szkoły, siłą wydawane za mąż za starych muzułmańskich notabli, a potem, po śmierci mężów - zabijane!

Męczeństwo poprzedzi triumf Maryi

Dlaczego Kościół katolicki, budujący szkoły, szpitale i przytułki, uczący poszanowania dla władzy, jest za swoją charytatywną działalność, powszechne wołanie o solidarność z głodującymi i umierającymi tak bardzo prześladowany, wzbudza tyle nienawiści i okrucieństwa?
Odpowiadając na to pytanie, należy dostrzec ostateczny cel obecności i działalności Kościoła w świecie - bycie znakiem sprzeciwu wobec Zła. Ceną za to jest nierzadko ofiara aż do przelania krwi. O tym jest mowa w trzeciej części tajemnicy fatimskiej, dotyczącej głównie walki systemów ateistycznych z Kościołem i chrześcijanami, opisującej cierpienia świadków wiary, ową niekończącą się drogę krzyżową współczesnych chrześcijan. To doprawdy obraz grozy XX w., a zarazem bezcenne dziedzictwo, które w trzecim tysiącleciu musi zaowocować wzrostem wiary.
W wizji trzeciej tajemnicy fatimskiej procesja duchownych i świeckich na czele z papieżem przechodzi przez zrujnowane miasto pośród walających się ludzkich trupów - obraz niczym z Apokalipsy. Gdy dochodzą do krzyża znajdującego się na wzgórzu, wszyscy ponoszą śmierć. Jednak ich ofiara ma zbawienny cel, ich drogocenną krew zbierają do kielicha aniołowie - dokonuje się zbawienna przemiana, nad światem uproszone zostaje Boże miłosierdzie.
Nawiązał do tej wizji Jan Paweł II w liście apostolskim „Tertio millennio adveniente”: „U kresu drugiego tysiąclecia Kościół znowu stał się Kościołem męczenników. Prześladowania ludzi wierzących - kapłanów, zakonników i świeckich - zaowocowały wielkim posiewem męczenników w różnych częściach świata. Świadectwo dawane Chrystusowi, aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak i prawosławnych, anglikanów i protestantów, co podkreślił już Paweł VI w homilii wygłoszonej z okazji kanonizacji męczenników ugandyjskich (...). W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to męczennicy nieznani - żołnierze wielkiej sprawy Bożej”.
Tertulian (ok. 160 - po 220 r.) pisał, że krew męczenników jest zasiewem rozwoju chrześcijaństwa. Jan Paweł II, odnosząc się do tych słów w encyklice „Veritatis splendor”, nauczał, że „męczeństwo to (...) wspaniały znak świętości Kościoła: wierność wobec świętego prawa Bożego, poświadczona śmiercią, jest uroczystym przepowiadaniem i posługą misyjną, posuniętą usque ad sanguinem, aby blask prawdy moralnej nie został przyćmiony w obyczajach i mentalności poszczególnych ludzi i całego społeczeństwa. Świadectwo to ma niezwykłą wartość, ponieważ pomaga uniknąć, i to nie tylko w społeczności cywilnej, ale także wewnątrz samych wspólnot kościelnych - najgroźniejszego niebezpieczeństwa, jakie może dotknąć człowieka: niebezpieczeństwa zatarcia granicy między dobrem a złem, co uniemożliwia budowę i zachowanie porządku moralnego jednostek i społeczności. Męczennicy, a wraz z nimi wszyscy święci Kościoła, dzięki wymownemu i porywającemu przykładowi ich życia, do głębi przemienionego blaskiem prawdy moralnej, rzucają jasny promień światła na każdą epokę dziejów, budząc zmysł moralny”.
Przypominam te słowa, aby znaleźć argumenty - z jednej strony dla wytłumaczenia męczeńskiej ofiary dzisiejszych chrześcijan, którzy są znakiem wzywającym do opamiętania się dla całej ludzkości pogrążonej w strasznym kryzysie moralnym, a z drugiej - dla zrozumienia zapowiedzianego zwycięstwa Maryi i czekającej nas w XXI w. wiosny Kościoła.
Jeśli faktycznie zapowiedziany w objawieniach fatimskich triumf Matki Bożej ma poprzedzić wielkie męczeństwo chrześcijan - o czym mamy przekaz w trzeciej tajemnicy - to bez wątpienia tego właśnie jesteśmy świadkami.



Autor: Redakcja | 23/05/2015
Komentarze
#1 | Zagłębianin dnia 24.05.2015 08:36
W ciągu całego okresu okupacji niemieckiej w Polsce (1939–1945) śmierć poniosło ponad 3 mln Polaków (oraz ok. 2,7 mln do 3 mln obywateli polskich pochodzenia żydowskiego), co daje łączną liczbę ponad 6 mln obywateli polskich.
Na roboty przymusowe poza granice Polski wywieziono ponad 2,841 ml Polaków, ponadto 300 tys. polskich jeńców wojennych, pozbawionych administracyjnie statusu jeńca, co daje łączną liczbę 3,141 mln Polaków wywiezionych do pracy przymusowej w Niemczech.
W latach 1939–1945, okupanci niemieccy wysiedlili przymusowo ok. 2,478 mln Polaków.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney