Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Czesław Ryszka: MIĘDZY OBOZEM RZĄDOWYM A PAŁACEM PREZYDENCKIM

Prezydenckie weta do ustaw o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa zasiały sporo niepokoju w obozie rządowym, niektórzy wręcz zarzucili głowie państwa, że zniweczył wywalczone z takim trudem dobre rozwiązania. Jednym słowem, między obozem rządowym a Pałacem Prezydenckim mocno zaiskrzyło. Jednak dzisiaj, znając uzasadnienie prezydenta Andrzeja Dudy, a zwłaszcza jego zapewnienie, że nie zejdzie z drogi głębokich reform, trzeba na bok odłożyć spory i pochylić się nad jego argumentacją.



To, co na pierwszy rzut oka nie podoba się prezydentowi, dotyczy zbyt wielkiego wpływu ministra sprawiedliwości a zarazem prokuratora generalnego na działalność Sądu Najwyższego. Zdaniem prezydenta, istnieje zagrożenie dla niezależności tego sądu i jego autorytetu w społeczeństwie. Chodzi o to, że minister sprawiedliwości, będący jednocześnie prokuratorem generalnym, jest stroną szeregu postępowań toczących się przed Sądem Najwyższym. Można przypuszczać, że poprawki pana prezydenta będą szły w kierunku, aby to on był pewnym zrównoważeniem dla władzy ministra. Nie chcę spekulować, jak prezydent wybrnie z tego, ponieważ nie powinien zbyt okroić kompetencji ministra sprawiedliwości, aby ten mógł mieć wpływ np. na wyłonienie nowego składu Sądu Najwyższego, a także na przeniesienie w stan spoczynku wybranych sędziów.
Ale też nie powinno być tak, jak w zawetowanej ustawie o SN, że jedynym uprawnieniem Prezydenta RP było zatwierdzenie lub odmowa zatwierdzenia wskazanych przez ministra sędziów. Dlatego, jak sądzę, w projektach ustaw przygotowanych przez Pałac Prezydencki zostaną określone kryteria, na mocy których niektórzy z sędziów SN przejdą w stan spoczynku. Czy stanie się to również ze względu na ich wiek? Zrównania wieku kobiet do wieku mężczyzn domaga się Komisja Europejska.
Jeśli chodzi o zawetowaną ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, prezydent podtrzymuje swoją inicjatywę, aby wybór sędziów odbywał się kwalifikowaną większością 3/5 głosów posłów (postuluję, aby dopuścić do wyboru także Izbę Wyższą czyli senatorów). Nie ulega wątpliwości, że te wybory powinny być dobrze uregulowane, aby nie zablokować na miesiące prac w KRS (np. można ustalić liczbę prób, po których nastąpi zatwierdzenie albo wycofanie kandydata).
Najkrócej pisząc, prezydent Andrzej Duda zaproponuje w swoich projektach ustaw jakiś kompromis, z całą pewnością nie po, by wyhamować reformę wymiaru sprawiedliwości, ale w znaczący sposób ją poprawić. Teraz najważniejszą sprawą jest, aby między obozem rządowym a Pałacem Prezydenckim w kluczowych sprawach mówiono jednym głosem, aby można było sądownictwo głęboko zreformować. Przecież nie chodzi o to, by zmieniać tak, aby wszystko pozostało po staremu, ale by wyeliminować sędziów złych, nieuczciwych, przekupnych, a także tych, którzy kiedyś sądzili działaczy z podziemia solidarnościowego, a dzisiaj zdarza się, że do tych samych działaczy wysyłają komorników.
Bądźmy dobrej myśli: skoro prezydent Andrzej Duda wielokrotnie mówił, że środowisko sędziowskie nie ma żadnych mechanizmów nadzorczych czy kontrolnych z zewnątrz, skoro kryje się za parawanem swojej niezawisłości czy niezależności, potrzebna jest Izba Dyscyplinarna w SN, która dokona lustracji i oczyszczenia szeregów. Nie uczyniono tego przez 25 lat, należy to zrobić dzisiaj.
Każdy spór, zwłaszcza w rodzinie, powinien prowadzić do twórczych rozwiązań, nie ma potrzeby roztrząsać tego, co już się stało, natomiast najważniejsze będą oczekiwane projekty ustaw oraz dalsza praca nad nimi w Sejmie i Senacie.
Należy żałować, że prezydenckie weta nie uspokoiły Komisji Europejskiej, a zwłaszcza Fransa Timmermansa, który bez przerwy zajmuje się brakiem demokracji w Polsce. Mając tyle problemów - Brexit, migracja, postawa Turcji, terroryzm, bezpieczeństwo energetyczne itd. – Bruksela nie odpuszcza, czyli jak ktoś powiedział, upiera się przy guziku, a może stracić całe ubranie. Zapewne nie uda się przekonać Brukseli, że organizacja wymiaru sprawiedliwości należy do kompetencji państw członkowskich. Nie uda się, ponieważ przyczyna leży znacznie głębiej: solą w oku jest silna, reformująca się Polska, powstająca z kolan, prowadząca dialog z instytucjami międzynarodowymi jak równy z równym. Polska, która nie lęka się sankcji finansowych, gróźb odebrania głosu w unijnych gremiach, co więcej, domaga się poszanowania suwerenności jako państwa członkowskiego. To musi szokować i powodować retorsje. Ale czy mamy inną drogę? (Niedziela, Prosto i jasno, nr 33/2017)



Autor: Redakcja | 11/08/2017
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Nick:

Kod potwierdzający:


Wpisz kod potwierdzający:

Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?