Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Refleksje profesora Włodzimierza Wójcika przed zagłębiowskimi uroczystościami 25 lipca na Dorotce

Góra Świętej Doroty, popularne Wzgórze Doroty, czyli Dorotka, od pierwszych chwil mojego życia unosi się nade mną jak boże błogosławieństwo. Ten szczęśliwy stan trwa już ponad siedemdziesiąt lat. Geografowie mówią rzeczowo, że jest to wzniesienie o wysokości 382 metrów nad poziomem morza, należące do Wyżyny Śląskiej. Ludziom z zewnątrz muszę powiedzieć, że położone jest na terenie będzińskiej dzielnicy Grodziec - w Zagłębiu.





Wielekroć stosujemy bardzo nobliwe określenia: "Złota Góra", "Zagłębiowska Jasna Góra", Zagłębiowski Olimp", góra "Tabor". Do XVII stulecia było to Wzgórze Przemienienia Pańskiego.



Te nobliwe nazwy góry miały szczególnie uzasadnienie w czasach niemieckiej okupacji. Tutaj, my chłopcy zagłębiowscy, mieliśmy kawałek niepodległej ojczyzny. Biegaliśmy między malowniczymi łanami żyta, jęczmienia i owsa. W zagajnikach, w krzewach tarniny kryliśmy się przed agresywnymi członkami z Hitlerjugend. Po cichu śpiewaliśmy „Rotę”, modlitwę harcerską, zaczynającą się słowami „Idzie, noc…”, recytowaliśmy Ignacego Krasickiego wiersz o miłości ojczyzny. W utworze tym szczególnie intrygowały słowa: „Dla Ciebie zjadłe smakują trucizny” oraz „nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać…” Tę tonację ofiarności miał i nasz harcerski hymn: „Wszystko, co nasze, Polsce oddamy…”



Wzgórze jest obszarem szczególnie chronionej roślinności.. Walorami przyrodniczymi są dobrze wykształcone zarośla śródpolne oraz pozostałości muraw kserotermicznych. Dominują tu brzozy brodawkowate, robinie akacjowe, buki, dęby, jesiony, klony. Zdobyczą regionu jest czerwony turystyczny Szlak Husarii Polskiej. Szkoda, że pomija on źródełko z kapliczką usytuowane na terenach rolnych. W latach przed II wojną światową licznie wędrowali tu harcerze zagłębiowscy, a w ruinach kościoła składali przyrzeczenie harcerskie. Takie przyrzeczenia składali moi bliscy z Łagiszy: Tadeusz i Mieczysław Nikodemowie, Tadeusz Babczyński, i ich przyjaciele: Mieczysław Dróżdż, jego siostra Basia, Wojciech Wyględacz. Wielu innych druhów.



Jak wieść niesie, podawana z dziada, pradziada i jak podawał w swoich pismach Marian Kantor-Mirski, dawniej było tu bardzo stare Grodzisko. W minionych pogańskich czasach miało ono być siedzibą tajemniczego władcy panującego nad okolicą leżącą pomiędzy Przemszą a Brynicą. W środku grodziska stała świątynia, gdzie znajdowały się kapłanki w białych szatach pod opieką starca, kapłana. Właśnie tutaj zbierała się starszyzna na narady. W tym miejscu gromadził się lud na doroczne uroczystości. Szukał tu schronienia ze swym dobytkiem, gdy zagrażał najazd wroga. W czasie niebezpieczeństwa palono w sąsiedztwie grodziska stos, na znak trwogi. Grodzisko prehistoryczne ubezpieczone było wysokim wałem, usypanym z ziemi i otoczone głęboką fosą. Według zapisu w kronice gminy Grodziec z 1934 roku można spostrzec ślady wału ziemnego, otaczającego plac w formie owalnej. Plac w stosunku do wału jest kotliną - szerszą w zachodniej stronie, węższą we wschodniej. Grodzisko było swego rodzaju strażnicą nad całą okolicą pokrytą gęstymi borami i lasem. Strzegła ona jedynej wówczas drogi, jaką stanowiły nurty zasobnej niegdyś w wodę Przemszy.



Pierwsza ludność zamieszkała tu we wczesnej epoce żelaza. W dawnych wiekach była miejscem obrzędów starosłowiańskich. Obronność wzniesienia wzmocniono dodatkowo prawdopodobnie u schyłku trwania kultury łużyckiej otaczając osadę wałem kamienno-ziemnym, który obecnie jest niemal niewidoczny. O istnieniu grodziska mówią liczne podania i legendy jednak pierwsze potwierdzenie tego faktu dali pruscy inżynierowie wojskowi, którzy w 1805 roku robili na Górze św. Doroty badania terenowe pod projektowane w tym miejscu fortyfikacje. Wykopano wtedy dwie skrzynie eksponatów archeologicznych; między innymi ceramikę, wyroby z brązu, kości itp. W XVII wieku na szczycie góry w miejscu osady wybudowano kościół otoczony murem. Kościół emanuje czarem. Zadziwia mnie i moich przyjaciół.



Na moje urodzinowe spotkanie profesor Aleksander Wilkoń przyniósł mi w prezencie akwarelę przedstawiającą moją Dorotkę. Do tego daru – on, poeta – dołączył poruszający mnie wiersz pod tytułem „Złota Góra”:



Złotych Gór nie ma

nawet w baśniach

Są góry białe, srebrne, czerwone



Są góry ze snu:

wyrastają ze świtu

z różowych blasków poranka



Ta jest naprawdę złota

jeśli się idzie do niej

jak do domu

roztacza promienie



i

Unosi się w górę…

Góra Dobrej Ziemi

Góra Dobrych Ludzi



Wilkoń jako poeta jest w Polsce dobrze znany. Swoje liryki ogłaszał w osobnych zbiorkach. W naszym środowisku małe formy poetyckie ogłasza często w prasie. Wilkoń-malarz cieszy się uznaniem głównie pośród przyjaciół ze środowiska uniwersyteckiego. Jestem przekonany, że zasługuje na przeglądową wystawę w naszych klubach i salach wystawowych. Cykl jego akwarel „zagłębiowskich” z pewnością przypadnie nam do smaku. Rzecz zaskakująca. Profesor Aleksander Wilkoń przez dziesięciolecia wykładał na francuskich i włoskich uniwersytetach. Poznał - a byłem tego świadkiem - tysiące obrazów z muzeów Paryża, Rzymu, Neapolu szczycących się malarstwem pejzażowym, a przecież krajobraz Zagłębia fascynuje go i pociąga. Z pasją i zamiłowaniem maluje miejscowe stacyjki kolejowe, stare browary, kościółki, przydrożne kapliczki, targowiska, strumienie, bukowe zagajniki. Pochodzi z okolic Wieliczki, jego żona Teresa z Mazowsza. Jednak w Sosnowcu – po zagranicznych wojażach - uformowali stałe rodzinne gniazdo. Zresztą wielu moich przyjaciół, ludzi nauki, osiadło w Zagłębiu. Pewno podoba się im pejzaż naszego regionu oraz Dorota, góra z litego kamienia, zdobiona krzewami tarniny i miłości Zagłębiaków.



WŁODZIMIERZ WÓJCIK, www.zaglebiedabrowskie.org






Autor: Piotr Dudała | 29/06/2010
Komentarze
#1 | dnia 01.01.1970 00:00
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney